Kreowanie własnego wizerunku : przewijak.es - Mam na to sposób
Strona Główna » Blogostrefa » Blogerzy » Kreowanie własnego wizerunku : przewijak.es

Podobno większość blogów parentingowych przedstawia świat, opływający lukrem. Między tematami kupkowo butelkowymi, przewijają się zakupy  w sieciówkach i tanie gadżety dla dzieci – niekoniecznie POTRZEBNE, niekoniecznie CIEKAWE i niekoniecznie warte tych swoich kilku zł. Ale wśród całej tej wielkiej, parentingowej KUPY, jest także kilka perełek! Jedną z nich jest właśnie przewijak.es .Ania doskonale wie, co to jest kreowanie własnego wizerunku. Jesteście ciekawi jej poglądów? Koniecznie przeczytajcie nasz wywiad!

Zacznijmy od początku, skąd pomysł na bloga?

Kiedy siedzisz w domu z pięciomiesięcznym dzieckiem, które nie jest wymagające, dociera do Ciebie, że masz za dużo czasu. I w chwili, kiedy rozmawiasz ze znajomą, która zaczyna prowadzić bloga zapala Ci się zielona lampka. Ding! I już wiesz, co będziesz robić. Będziesz pisać bloga, jak kiedyś.

 

Czyli kiedyś już pisałaś bloga? Co to był za blog?

W sumie nic ciekawego, zwykłe wynurzenia nastolatki.

 

Obserwuję Twojego bloga od jakiegoś czasu. Zauważyłam, że przeszedł on sporą metamorfozę. Dlaczego?

Dużo rzeczy miało na to wpływ. Przede wszystkim w pełnym momencie stwierdziłam, że chcę blogować bardziej świadomie. Wiązałam z blogiem wielkie nadzieje, więc zainwestowałam w wiedzę. Przeczytałam obie książki Kominka, obserwowałam wiele mądrych blogów, na których mogłam znaleźć informacje o tym, jak pisać, jak budować markę. W dużej mierze wszystko opierało się na założeniu: kreowanie własnego wizerunku to podstawa. I zaczęłam działać według planu.

 

Czyli podchodzi do blogowania na zimno? Z wyrachowaniem?

Ależ skąd, blog to pasja, to miłość do pisania i nawiązywania dialogów z czytelnikiem. Jednocześnie dające poczucie wolności i zamykające się w określonych ramach. A najpiękniejsze jest to, że te ramy określam ja sama. To jest blogowanie. Trzeba jednak wiedzieć, co zrobić, że zwykły internetowy pamiętnik stał się marką osobistą, czymś, co do siebie przyciąga, intryguje. Co się kocha i nienawidzi jednocześnie.

 

Ty to wiesz? Zdradź kilka szczegółów.

Na pewno mam wiedzę teoretyczną, wyciągniętą z wielu publikacji, które czytałam. Wdrażam ją w życie, modyfikując według własnego uznania. Bardzo dobrze przedstawia to Kominek, idealnie podsumowuje Paweł Tkaczyk. Na wielu blogach można poczytać o tym, co zrobić, żeby kreowanie własnego wizerunku było rozsądne, wyważone i nieprzesadzone. Bo jak we wszystkim, w blogowaniu można przesadzić, wywołując kryzys swojej marki. Podstawą jest zbudowanie odpowiedniego fundamentu. Idealną pomocą może być napisanie biznes planu bloga. Wiele osób bardzo krytykuje takie podejście, nazywając je właśnie wyrachowanym i nastawionym z gruntu źle, jednak ja uważam, że jest bardzo pomocne. Napisanie biznes planu jest bardzo trudne, ale sam faktu podejścia do tematu daje ogrom możliwości, przede wszystkim poznania siebie i przeanalizowania tego, co najlepiej się potrafi robić. Teraz rzadko zaglądam do tego, co napisałam w swoim biznes planie na początku tego roku. Jednak przez pierwsze miesiące był wskazówką, która pokazywała mi drogę, jaką powinnam iść. Uważam, że udało mi to doskonale.

 

Co się znajduje w twoim biznes planie?

Wszystko to, co w takim zwykłym biznes planie pisanym dla firmy. Jedyna różnica jest taka, że mój biznes plan był właściwie tylko wskazówką, bo przecież nie zbankrutowałabym, jeśli jakiegoś aspektu nie dopełniłam. Opisałam sobie szczegółowo własną strategię, czyli punkt, w którym byłam wtedy, a w którym chcę być za rok. W styczniu przyjdzie pora na podsumowanie i myślę, że spełnię wszystkie założone cele. Bardzo ważną rzeczą jest również przeprowadzenie analizy SWOT, czyli określenie tego, jakie są moje mocne i słabe strony, jakie mam szanse, a co mi zagraża. To tutaj miałam najwięcej problemów, jednak kiedy już tą analizę zrobiłam, miałam czarno na białym, co robić, a czego nie robić, żeby przyciągnąć czytelników. Cały biznes plan obejmuje również inne aspekty, chociażby misja bloga, czyli coś, co potraktowałam z przymrużeniem oka, bo nigdy nie uważałam się za mesjasza. Wypisałam sobie z notatniku wszystko, co może mieć znaczenia: częstotliwość publikowania postów, tematyka bloga, jaki cel ma moje blogowanie, skąd będę czerpać inspiracje , jak reklamować bloga i co zrobić, żeby mieć czytelników. To wszystko razem może wydawać się z gruntu źle podstawową sprawą, jednak uważam, że jest ważne do tego, żeby przynajmniej zdawać sobie sprawę z tego, co można zrobić, żeby osiągnąć sukces.

 

To teraz zdradź mi, jaka jest Twoja najmocniejsza strona.

Na pierwszym miejscu w moim SWOT napisałam „dystans do siebie, żartowanie z samej siebie” i potwierdzam to dzisiaj. Uwielbiam czytać komentarze pod jakiś postem, w którym ewidentnie się z siebie naśmiewam, że bawię ludzi, że jestem świetna, że równa ze mnie babka. To niezwykle miłe i strasznie budujące.

 

A najsłabsza?

Nie powiem 🙂 najsłabszą stroną w moim przypadku była niska samoocena. Na szczęście powoli z niej wyrastam.

 

Jak inni blogerzy czy też ludzie chcący założyć bloga mogą odkryć w sobie najmocniejszą i najsłabszą stronę?

To siedzi w człowieku od zawsze. Jeśli wiesz, co lubisz robić, kochasz to, to twoja pasja, to masz odpowiedź na pierwsze pytanie. Uwielbiasz naprawiać motocykle – załóż o tym bloga. Jeśli są jednak jakieś aspekty, których nie potrafisz, albo w których czujesz się gorzej – nie pisz o nich. Ja na przykład na blogu nie piszę blogów poradnikowych, nie lubię tego robić, a poza tym nie jestem ekspertem od wychowywania dzieci.

 

Co jest jeszcze trzeba wiedzieć o kreowaniu własnego wizerunku?

Ja, idąc za szkołą Kominka, mówię zawsze, że podstawową zasadą jest, to, żeby nie ściemniać. Kłamstwo, nawet internetowe, ma krótkie nogi, wizerunek może na tym tylko stracić, wcześniej lub później. Bo na przykład jeśli piszesz post, w których jesteś zatwardziałą przeciwniczką klapsów i bicia dzieci, a potem ktoś widzi, jak szarpiesz dziecko – tracisz w oczach nie tylko jako matka, tracisz także jako kreator treści w sieci. Nikt nie lubi kłamstwa i obłudy. Poza tym warto również przeanalizować strukturę bloga. Bo czym jest blog? Blog jest mną. A więc powinien mieć moją osobowość. Blog powinien dawać czytelnikom jakieś korzyści emocjonalne oraz funkcjonalne. To jest zasadnicza kwestia, ponieważ czytelnik nie wejdzie na bloga, jeśli nie spodziewa się z niego jakichś korzyści.

 

Jakie to mogą być korzyści?

W sferze emocjonalnej to chociażby zaspokojenie ciekawości, wzbudzenie emocji. Korzyściami funkcjonalnymi jest dostarczenie wiedzy, czy nawet relaks. Korzyścią może być wszystko. Wystarczy stworzyć odpowiednią strukturę bloga, ciekawą dla czytelnika.

 

A jak wyobrażasz siebie jako blogerkę za 10 lat?

Hmm… będę miała… dużo lat, dziesięć więcej. Na pewno do tego czasu nie zmądrzeję, więc nadal będę pisać teksty w stylu: „3 lata do 40stki, czyli kryzys wieku średniego u kobiety”. Z parentingu pozostanie tylko echo pierwszych lat bloga, chyba, że Młody wyrazi zgodę na bycie modelem, wtedy będziemy reklamować ekologiczną odzież z rzepy.

 

Kilka rad dla blogerów?

Najważniejsze to pozostać sobą i pisać w zgodzie z własnym sumieniem. Jednak, podstawową sprawą jest bycie wyrazistym, bycie osobowością, bycie żywą historią, którą tworzysz w czasie rzeczywistym. I taki właśnie jest mój blog, który przez ponad rok działania zmienił się o 180 stopni. I ja i blog nie stoimy w miejscu, kroczymy na przód, bez cofania się w tył. Stawiam sobie cele, które krok po kroku realizuję. Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa – to odwaga bycia INNYM. Wyjątkowym, oryginalnym. Samodzielna matka, buddystka, pisząca bloga, zarabiająca zdalnie, śmiejąca się z własnych pryszczy i nadprogramowych kilogramów. Przebij to!

 

Zapraszamy Was na bloga Ani.. gwarantujemy, że nie będziecie żałować : www.przewijak.es

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze (1)

  1. Paweł Tkaczyk napisał(a):

    Dzięki za miłe słowa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *