Strona Główna » Trudne sprawy » Prawdziwe historie » Matka i córka – jak się porozumieć? Problem!

Jestem matką nastolatki. Przyznam, że zawsze inaczej wyobrażałam sobie relacje na linii matka i córka. Sądziłam, że będziemy przyjaciółkami, starałam się, by wiedziała, że ma we mnie oparcie, może mi ufać. Jednak odkąd poszła do liceum, coś zaczęło się psuć…, a teraz dochodzę do wniosku, że NIE ZNAM swojej córki.

Dorotka zawsze była wzorową uczennicą. Absolutnie bezproblemową, grzeczną, usłuchaną. Koleżanki mi zazdrościły takiej ułożonej córki, a ja pękałam z dumy. Dostała się do jednego z lepszych liceów w mieście, sądziłam, że to dobry znak, a to tu zaczął się problem z córką! Dorota zawsze dostawała od nas kieszonkowe – 200 zł na miesiąc, na własne potrzeby. Bilet miesięczny, jedzenie, pomoce szkolne – wszystko opłacamy my. Krótko po rozpoczęciu roku szkolnego, zaczęło się wieczne proszenie o pieniądze. A to na ksero, na bilet do muzeum, na nowe buty, na pizze. Dawałam jej, bo nie potrafiłam odmówić, sądziłam, że w liceum po prostu takie są potrzeby. Później wyszło na jaw, że brała też pieniądze od babci jednej i drugiej, od męża, a nawet od mojej siostry, która jest jej chrzestną. Po podliczeniu tych kwot, wyszło, że miesięcznie dostawała nawet 700-800 zł. Nic dziwnego skoro aż 3 osoby poprosiła o pieniądze na jesienną kurtkę! Wzięłam ją na rozmowę, ale ona nie potrafiła mi wyjaśnić czemu to zrobiła i co najważniejsze, na co wydała te pieniądze! Cała rodzina dostała absolutny zakaz dawania jej pieniędzy. Wszystko ma wyliczane, a na zakupy jeździmy razem. Ona zaczęła jednak traktować mnie jak wroga. Matka i córka największymi wrogami? Nie sądziłam, że do tego dojdzie, ale tak to wygląda.

Do tego doszły późne powroty do domu, pogorszenie ocen. W dodatku praktycznie co weekend wraca do domu PIJANA. Nie pod wpływem, tylko naprawdę tak pijana, że niewiele do niej dociera, ostatnio wróciła bez kurtki, bo ją zgubiła, poczochrona, rozmazana. WSTYD! Jestem też pewna, że pali papierosy, a przecież ma astmę! Dałam jej szlaban, ale co z tego skoro prosto po szkole idzie do koleżanek (których ja nie znam!) i po prostu nie wraca? Nie mogę odbierać jej ze szkoły, mąż też nie, bo oboje pracujemy. Krzyk, płacz, groźba, nic nie pomaga!

Ostatnio zadzwoniła do mnie koleżanka, żeby konspiracyjnym szeptem oznajmić mi, że widziała moją córkę na mieście, w godzinach szkoły i to nie samą, ale z jakimś mężczyzną. Tak, nie chłopakiem, a mężczyzną na oko trzydziestoparoletnim. Jakiś staruch obłapia moją córkę! Ja wiem, że jest coś takiego jak nastoletni bunt, że okres dojrzewania jest ciężki, ale nie sądziłam, że może mieć taki przebieg, zwłaszcza u mojej, ułożonej Dorotki. Mąż się wścieka, mówi, że to moja wina, bo zawsze jej pobłażałam, próbowałam się z nią przyjaźnić, zamiast jasno wytyczać granice matka – córka. Przez to coraz bardziej się od siebie oddalamy, nie mogę znieść tego, że winą za wszystko obarcza mnie! Co mogę zrobić? Córka do psychologa nie pójdzie, w domu jej nie zamknę, bo i jak? Rozmowy nie skutkują, jest chamska i wulgarna, wręcz agresywna. Czy jedyne co mogę robić to biernie się przyglądać, jak córka idzie na dno? Na ostatniej wywiadówce dowiedziałam się, że córka będzie prawdopodobnie zagrożona na semestr z 5 przedmiotów! Czuje, że psychicznie i fizycznie nie daje już rady. Pomocy, czy tak będzie już zawsze? Czy ktoś miał takie problemy z nastolatkiem i z tego wyszedł?

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze (7)

  1. Ewa pisze:

    Moja córka ma dopiero kilka lat a ja już boje sie tego osławionego nastoletniego buntu.

  2. Jola pisze:

    Moja córka chodzi w tej chwili do technikum i też przechodzi (nadal -trwa to juz kilka lat) bunt , ale na co dzień jakoś się dogadujemy. Może dlatego,że w porę zauważyłam ,że coś się dzieje.Było to jeszcze w gimnazjum.Córka zaczęła wagarować,palić i zadawać się nie z tymi osobami,z którymi powinna.Dowiedziałam się wszystkiego przypadkiem z ….. facebooka- młodsza córka nie wylogowała się z konta i troszkę sobie poczytałam.Wtedy założyłam sobie też konto na fb i zaprosiłam do znajomych wszystkich znajomych moich córek 😛 . Nie powiedziałam skąd wiem,ale zrobiłam awanturę obu – młodsza też miała swoje za uszami i zaczęłam je kontrolować po kryjomu-wiem,że to nieładnie,ale innego sposobu nie było.One do tej pory nie wiedzą skąd wiem o nich różne rzeczy.Młodsza zapisała sobie mnie w telefonie jako „mama ninja” ze względu na to ,że nie wiadomo skąd się dowiaduję co moje dzieci robią.Zaczęłam robić kary – na ogół brak możliwości wyjścia do koleżanek lub brak internetu ( choć to ostatnie już słabo skutkuje-musiałabym im odebrać telefony),ale też dużo do nich mówiłam i tłumaczyłam- pewnie z marnym skutkiem,bo na początku nawet potrafiły włożyć słuchawki do uszu,żeby nie słyszeć,ale po czasie jakieś efekty osiągnęłam – mówią gdzie idą,pomagają w domu i nie „olewają mnie”.Nawet wyniki w szkole mają lepsze.Osiągnęłam efekt taki,że jak chcą to zachowują się poprawnie.Wiem,że za moimi plecami nadal potrafią pokazać co potrafią i tak do końca nigdy nie wierzę w to,co mówią ale tego nie pokazuję.Moim zdaniem najgorszy okres minął i mam nadzieję,że teraz będzie już lepiej.
    A co do pieniędzy,to wyliczam z każdej złotówki (cały czas) i nie dawałam nigdy kieszonkowego.Nawet gdy dostają pieniądze np.na urodziny to wiem ile dostały i co za to kupują (część pozwalam im „przepuścić” ale część każę przeznaczać na jakiś konkretny zakup – nowy ciuch,słuchawki albo coś jeszcze innego).Wiedzą,że muszą się ze wszystkiego wyspowiadać,bo inaczej zapowiem całej rodzinie,że nie przyjmujemy na urodziny gotówki,tylko prezenty 😛
    Może wygląda to jak znęcanie się nad dziećmi,ale z pewnością bardziej działa,niż pozwalanie na wszystko.Wcale nie muszą stoczyć się na dno,żeby się pozbierać (albo i nie),można w jakiś sposób zapobiec pewnym rzeczom.
    Żyjemy w czasach w których dzieci mogą więcej niż rodzice i trudno jest uchronić własne dziecko przed wpływem tych,które wychowują się same i robią co chcą.A od tego to się zaczyna- od zawarcia nieodpowiednich znajomości i chęci dorównania pozostałym

  3. anja pisze:

    Ciekawe na co tyle kasy wydawała… Probowalas rozmawiać z jej nauczycielami?

    • bianka pisze:

      Gdy ja miałam problem z córką i moje prośby,rozmowy i błagania nie pomogły po prostu kazałam spakować jej rzeczy które dostała od rodziny a te które ja jej kupiłam kazałam zostawić, dostała worek na śmieci 120 l. na spakowanie swoich ciuchów. Córka zdębiała, ja dałam jej czas na przemyślenie czy chce się wyprowadzić czy nie. Ku memu zdziwieniu przyszła do mnie przeprosiła mnie za wszystko i została w domu. Od tamtej pory nigdy nie miałam z nią problemu. Pozdrawiam Bianka

  4. Anna pisze:

    Typowe problemy

  5. tru pisze:

    SAMO ZYCIE!!!

    WSZYSTKIE IMIONA I NAZWY MIAST ORAZ PANSTW BEDA ZMIENIONE,LUB OMIJANE W MOIM OPISANYM O MNIE
    DRAMACIE.
    TAK ,TO JEST DLA MNIE DRAMAT I PORAZAKA .
    A MOZE I NAWET NASTEPNA SZKOLA ZYCIA BO PRZECIEZ CALE ZYCIE UCZYMY SIE NA SWOICH BLEDACH,ALE UWAZAM,ZE W MOIM PRZYPADKU TO NIE BYL BLAD BO BYCIE ZE SWOIMI WNUKAM I OPIEKA NAD NIMI ORAZ MILOSC JAKA ICH DARZYLAM NIE NALAZA DO BLEDOW.
    MOJ KOCHANY WNUK MA TERAZ 6 LAT I Z PRZERWA 1-ROKU BO MUSIALAM NA ROK OPUSCIC KRAJ W KTORYM MIESZKALAM, BYLAM ZAWSZE PRZY NIM.ZAWSZE DLA MOJEJ CORKI BYLAM NA KIWNIECIE PALCEM.
    NAWET WTEDY KIEDY PRACOWALAM CIEZKO W SADACH ,ZARAZ PO PRACY JEZDZILAM DO NICH BO CIAGLE MIELI JAKIS PROBLEM .NO COZ JAK ODMOWIC DZIECKU SKORO POTRZEBUJE POMOCY!!!
    TRACILAM SWOJE DNIOWKI SWOJ CZAS KTOREGO DLA SIEBIE NIEMIALAM I SZCZERZE MOWIAC CZASAMI JUZ MIALAM DOSYC,ALE ZAL MI SERCE SCISKAL KIEDY WIEDZIALAM,ZE MOJA CORKA NIE MOZE NA NIKOGO LICZYC .
    JEJ MAZ A MOJ ZIEC DLA KTOREGO LICZY SIE TYLKO JEGO RESTAURACJA I OCZYWISCIE DZIECI KTORE NAPRAWDE BARDZO KOCHA ,MOJEJ CORCE NIGDY NIEOKAZYWAL CZULOSCI ,MILOSCI ITP.
    BYLA I JEST DLA NIEGO DO GOTOWANIA ,SPRZATANIA WYCHOWYWANIA DZIECI I PRACY W RESTAURACJI ORAZ WSZYSTKIE SPRAWY PAPIERKOWE DOTYCZACE NIEJ, PILNUJE I ZALATWIA ONA.
    PRACOWALA DO KONCA KAZDEJ CIAZY W JEGO RESTAURACJI .UPALY PO 40 STOPNI A ONA OPUCHNIETA JAK BALON Z 4KG DZIECKIEM W SWOIM LONIE PRACOWALA DO 7 A 8 SZLA NA CESARKE.ZADNEJ LITOSCI ZE STRONY MOJEGO ZIECIA.
    KIEDY ZBLIZAL SIE TERMIN PORODU MOJEGO WNUSIA,POWIEDZIALAM DO CORKI,ZE BEDE PO PORODZIE PRZY NIEJ DZIEN I NOC.
    NIE POTRZEBUJE POMOCY MAMO !!!CO TY MOWISZ CORCIU ,KAZDA MATKA PO PORODZIE POTRZEBUJE JEJ.
    MOJA CORKA MYSLALA,ZE URODZI DZIECKO I BEDZIE OK.
    NIE SLUCHALAM SIE JEJ.POJECHALAM DO SKLEPU I DOKUPILAM JESZCZE DLA MOJEGO WNUSIA DUZEGO PLUSZOWEGO MISIA , RAZEM Z MOIM ZIECIEM POJECHALISMY DO SZPITALA.TAM CZEKALISMY NA NASZA POCIECHE.
    CZEKALISMY NA NIA PRZED SALA POPORODOWA .KIEDY JA WYWOZILI ,PIERWSZE MOJE SLOWA BYLY CORCIU JAK SIE CZUJESZ I JAK WNUSIU?DOBRZE MAMUS, BO TAK ZAWSZE DO MNIE MOWILA,ALE MNIE BOLI ,WIEM,ALE TAK TO JEST PO PORODZIE.NIEMARTW SIE BEDE Z TOBA.
    ZOBACZYLISMY NASZA POCIESZKE BYL SLICZNY I NIE DLATEGO ,ZE TO MOJ WNUK,ALE ON JEST DO DZISIAJ PRZESLICZNY I TAKI KOCHANY.
    DZIEKUJE MAMUS,ZE JESTES POWIEDZIALA MOJA CORCIA,NIEWIEDZIALAM,ZE BEDE POTRZEBOWALA POMOCY.OK CORUS NIEMARTW SIE , BEDE PRZY TOBIE.PO WYJSCIU ZE SZPITALA POMAGALAM ILE MOGLAM,ALE SZCZERZE MOWIAC WTEDY NIEPRACOWALA I JAK JUZ DOBRZE SIE POCZULA,SAMA DAWALA SOBIE RADY.NIE UKRYWAM,ZE NA JEJ POMOC W WIELU PRZYPADKACH TEZ MOGLAM LICZYC .MIJALY DNI ,TYGODNIE ,MIESIACE I W MAJU MUSIALAM WYJECHAC DO SWOJEGO KRAJU.
    ZOSTAWILAM MOICH 2-WNUKOW BO SYN Z SYNOWA TEZ TAM BYLI ,ALE ZAWSZE WIEDZIALAM,ZE MOJA SYNOWA OKAZYWALA MU MILOSC I BYLO OK.W PRZYPADKU CORKI BALAM SIE,ZE NA ZIECIA NIE MOZE LICZYC A WIEC ZOSTALA JAKBY SAMA SKAZANA NA SAMA SIEBIE.JUZ PO MIESIACU NAPISALA NA GLOWNEJ STRONIE FACEBOOK ,,BRAKUJE MI CIEBIE,,A JA WIEDZIALAM CO TO SLOWO ZNACZY I Z PLACZEM POSZLAM DO MOJEJ MAMY POWIEDZIAM ,ZE MOGLABY MI OSZCZEDZIC SMUTKU ,TERAZ KIEDY MUSZE BYC TUTAJ,ALE ROZUMIALAM JA I SERCE BOLALO ,ZE ONA MNIE POTRZEBUJE BARDZIEJ NIZ MOICH DWOCH SYNOW.KOCHAM ICH TAK SAMO,ALE JAK JUZ PISALAM ,ONA NIEMIALA OPARCIA W NIKIM , BYLA W OBCYM KRAJU ZDANA SAMA NA SIEBIE.
    PO ROKU WROCILAM DO NIEJ ,BYLA SZCZESLIWA ,ZE WROCILAM.MOJ WNUSIU MNIE NIEPOZNAL,JAK WYJEZDZALAM MIAL TYLKO 9 MIESIECY,ALE SZYBKO MNIE ZAAKCEPTOWAL.ZAJMOWALAM SIE NIM DO WYJAZDU ,DO MOJEGO MLODSZEGO SYNA,BO TEN STARSZY BYL JUZ W NASZYM OJCZYSTYM KRAJU I TAM BYLISMY RAZEM PRZEZ ROK.DO CORKI WROCILAM PO MIESIACU TO BYLA NIESPODZIANKA NA URODZINY MOJEGO WNUSIA,ALE TYLKO NA MIESIAC BO ZE WZGLEDU NA BRAK PRACY CHCIALAM WROCIC SPOWROTEM .
    JEDNAK PO TYM CO ZOBACZYLAM NIEBYLO MOWY O ODJEZDZIE.MOJA CORKA PO ZAWIEZIENIU MOJEGO WNUSIA DO ZLOBKA, PRACOWALA OD RANA .O GODZINIE 16-17 ZABIERALA GO I SPOWROTEM SZLA DO PRACY Z MALUSZKIEM.W RESTAURACJI W KONCIE STALO LOZECZKO I NAD NIM WENTYLATOR,TAM W TE UPALY W MALYM POMIESZCZENIU W KTORYM ZNAJDOWALY SIE ROZNE PRZETWORY SPOZYWCZE, SPAL MALUSZEK DOPOKI BYLA PRACA.
    I TAK BYLO CODZIENNIE.
    O NIC NIEPYTALAM BO SZLAK MNIE TRAFIAL W SRODKU , ZABRALAM MALUSZKA I POJECHALAM Z NIM DO DOMU CORKI,ALE W TYM DNIU RAZEM Z NIA.NASTEPNE DNI PO ZLOBKU ZAJMOWALAM SIE MALUSZKIEM.ICH ZDANIE BYLO TAKIE,ZE MUSI CHODZIC DO ZLOBKA BO LEPIEJ BEDZIE SIE ROZWIJAL ,ZRESZTA MIAL JUZ 2-LATKA.MOJ WNUSIU ODZYL ,BO NIEMUSIAL CZASU SPEDZAC W RESTAURACJI I SPAC TAM W TE UPALY.ZAJMOWALAM SIE NIM Z WIELKA MILOSCIA.WLACZYLAM MU BAJKI NA INTERNECIE .PIERWSZA NICH TO BYLA MASZA I NIEDZWIEDZ,BYL TAKI SZCZESLIWY I SKAKAL Z RADOSCI JAK OGLADAL TA BAJKE.SIEDZIAL U MNIE NA KOLANACH I RAZEM A JA GO CMOKALAM PO SZYJCE.
    JEDNAK DOM W KTORYM MIESZKALI NALEZAL DO RODZICOW MOJEGO ZIECIA A JA MUSIALAM SIE UKRYWAC I ZA KAZDYM RAZEM JAK MIELI PRZYJECHAC TO MOJ ZIEC DZWONIL DO MOJEJ CORKI,ZE MUSZE WYJSC BO PRZYJEZDZAJA JEGO RODZICE.ZA KAZDYM RAZEM ROZUMIALAM KIEDY MOJA CORKA ROBILA SMUTNA MINE A NIEMOGLA OBSTAC ZA MNA BO NIEMIALA TAKIEGO PRAWA SPRZECIWU.CO JA IM ZROBILAM ,ZAPYTALAM?
    NIC MAMUS ODPOWIEDZIALA.
    POSTANOWILAM ODEJSC O DNICH I ZAMIESZKAC SAMA,ALE PO PRACY ZAWSZE PRZYJEZDZALAM I ZAJMOWALAM SIE MOIM WNUSIEM .OCZYWISCIE ZAWSZE MIALA MOJA CORCIA WSZYSTKO GOTOWE WLACZNIE Z PRANIEM ,PRASOWANIEM POPROSTU CHCIALAM JEJ POMOC I KIEDY MALUSZEK ZASNAL ,ALBO ZAJAL SIE CZYMS JA KAZDY MOMENT WYKORZYSTALAM ZEBY JEJ COS ZROBIC,ALE ,ZE TEZ JESTEM Z NATURY SZYBKA TO WYRABIALAM SIE, ZEBY MIEC CZAS DLA MOJEGO SKARBA.
    TAK JUZ BYLO ZAWSZE ,NAWET KIEDY PRACOWALAM CIEZKO W SADACH CZY POZA ICH MIASTECZKIEM TO I TAK CIAGLE MUSIALAM TRACIC ALBO DNIOWKI LUB W WOLNE ZAJMOWAC SIE WNUSIEM ITP.
    KIEDY PO 3-LATACH NA SWIAT PRZYSZLA MOJA WNUSIA ,TEZ BYLAM PRZY NIEJ DZIEN I NOC W SZPITALU I W DOMU PRZEZ 2-TYGODNIE.POTEM POJECHALAM DO PRACY,ALE PO TYGODNU ZADZWONIL TELEFON ,MAMUSIU MOZESZ PRZYJECHAC ZAJAC SIE DZIECMI BO JA MUSZE ISC DO PRACY.ZAMARLAM,MOJA CORKA 3-TYGODNIE PO CESARCE MUSI ISC DO PRACY ,BO MOJ ZIECIU NIEMOZE ZATRUDNIC KOBIETY?A ONA NIEMOZE SIE SPRZECIWIC NATOMIAST MNIE JAKO MATKE SERCE BOLI I TEZ NIEMOGE SIE MIESZAC.ZNOWU WZIELAM WOLNE I POJECHALAM.DOBRZE ,ZE MIALAM TAKA PRACE ,OPIEKE NAD CHODZACYM DZIADKIEM A JEGO DZIECI BYLY BLISKO ZAWSZE I WIEDZIELI O TYM,ZE GDYBY COS SIE DZIALO JA MUSZE JECHAC.
    BYLAM PRZEZ TYDZIEN.POZNIEJ JUZ DO 1.5 ROKU DOPOKI MALUTKA NIEPOSZLA DO ZLOBKA,JEZDZILAM Z SOBOTY NA NIEDZIELE I MIEDZY CZASIE JAK COS IM WYPADLO.ZRESZTA I TAK TRWALO TO KROCEJ BO WROCILAM DO NICH ,ALE ZAMIESZKALAM SAMA.WTEDY JUZ BYLAM NAKRECONA JAK BUDZIK BO CIAGLE IM COS WYPADALO A JA NIEMIALAM CZASU DLA SIEBIE.KIEDY ZNALAZLAM PRACE W BUDYNKU W KTORYM ZAMIESZKALA TEZ MOJA CORKA I MIESZKANIE NA PRZECIWKO NIEJ,BYLAM JUZ KOMPLETNYCH OBROTACH .
    0 8 GODZ PRACA A,ZE BYLAM SAMA TO MIEDZY CZASIE WCHODZILAM NA GORE DO CORKI I ROBILAM JEJ WSZYSTKO. SCHODZILAM I KONCZYLAM TO CO ZACZELAM W PRACY.POTEM SZLAM DO BABCI U KTOREJ PRACOWALAM.OD BABCI DO CORKI BO CHODZILA 3-RAZY W TYGODNIU NA GIMNASTYKI.POKAPALAM DZIECI,NAKARMILAM JE I COS JESZCZE ZAWSZE BYLO DO ROBOTY.I TAK CODZIENNIE,ALE POTEM DOSZLA MI JESZCZE PRACA U MOJEGO ZIECIA W RESTAURACJI OD GODZ 20 DO 24.MIEDZY CZASIE JAK MIALAM GODZINY WOLNE TO TEZ DZWONILI ZEBYM PRZYSZLA.BYLAM NA PELNYCH OBROTACH ,NAWET KIEDY CHOROWALAM TO TEZ NIEBYLO SLOWA NIE.Z PRZEZIEBIENIA DOSZLO DO ZAPALENIA OSKRZELI ,PLULAM FLEGMA ,POPROSILAM CORKE ZEBY KUPILA MI ANTYBIOTYKI.WIEDZIALA,ZE JESTEM CHORA ,ALE JAK TO SIE MOWI NIEMA ZMILUJ SIE.ILEKROC BYLAM CHORA I MOJA CHOROBA ZARAZALAM DZIECI I CORKE,MUSIALAM SIE POTEM NIMI OPIEKOWAC BO NIEMIELI SILY ,ALE JA ZAWSZE JA DLA NICH ZNAJDOWALAM.KTOREGOS DNIA UPADLAM U NICH W RESTAURACJI NA KOLANO .NIE BOLALO MNIE,ALE PO KILKU DNIACH ZACZELO MNIE BOLEC,OPUCHLO I CIEZKO BYLO MI CHODZIC,ALE KOGO TO OCHODZILO?W KONCU PO 2-MIESIACACH CORKA ZAWIOZLA MNIE DO LEKARZA ,ZROBILAM BADANIA I WYKAZALO,ZE MAM PLYN W KOLANIE I KOSC JEDNA NACHODZI NA DRUGA,WYDALAM SPORO KASY,ALE ZADEN LEKARZ MI NIE POMOGL.DOPIERO KIEDY JUZ NIEMOGLAM CHODZIC POJECHALAM SAMA NA POGOTOWIE I MLODY LEKARZ ZALECIL MI ODPOWIEDNIA TERAPIE.ULZYLO MI TYLKO,ALE TEN PROBLEM JUZ NIGDY SIE NIESKONCZY I JEDNA NOGA JUZ ZAWSZE BEDZIE INNA.POKONCZYLY SIE PRACE SEZONOWE I PRACA U BABCI TEZ.NASTALY CIEZKIE CZASY.ZOSTALAM BEZ PRACY ,ALE W MOMENCIE KIEDY POTRZEBOWALAM POMOCY ,POMOGL MI MOJ ZOEC I MOJA CORKA,ALE NIE ZA DARMO BO PRZECIEZ TO CO POMOMOGLI TO MUSZA ODZYSKAC.
    ZRESZTA I TAK NIGDY NIE PRZYJELABYM NIC JESLI MIALABYM NIEODDAC.UWAZAM ,ZE TO RODZICE POWINNI DAWAC DZIECIOM A NIE ODWROTNIE.CHYBA,ZE RODZIC JEST W TRAGICZNEJ SYTUACJI TO JA OSOBISCIE JAKO DZIECKO POMOGLABYM .
    POTEM JUZ W LUTYM MOJ ZIECIU ZALAPAL ,ZE MOGE JUZ U NICH ZACZAC PRACE OD 6.30 NA 3-GODZ A POTEM W SEZONIE DOJDZIE WIECEJ PRACY.UCIESZYLAM SIE BO ZAWSZE DOBRZE MI SIE U NICH PRACOWALO I NIGDY Z NIKIM NIEBYLO PROBLEMU.CZULAM TO ,ZE JESTEM LUBIANA W PRACY ,BO NALEZE DO OSOB KTORE NIESPRAWIAJA KONFLIKTU.NO CHYBA,ZE KTOS ZNAJDZIE SIE TAKI KTO ZACZNIE TOBA POMIATAC.
    I KTOS TAKI SIE ZNALAZL,ALE TO JESZCZE NIE TERAZ.
    ZACZELAM PRACE I ZARAZ PO NIEJ CODZIENIE CHODZILAM DO MOJEJ CORKI SPRZATAC ,PRAC PRASOWAC.WSZYSTKO MIALA ZAWSZE GOTOWE,CHCIALAM ZEBY BYLA SZCZESLIWSZA I WIECEJ CZASU DLA SIEBIE.MIALAM TEZ SWOJ DOM O KTORY MUSIALAM TEZ ZADBAC NO I PIESKA ORAZ MOJEJ CORKI TO 2 PIESKI Z KTORYMI WYCHODZILAM NA SPACERY ,KAPALAM, DAWALAM JESC.3-RAZY W TYGODNIU MIALA GIMNASTYKE ,POTEM DOSZLA PILKA NOZNA MOJEGO WNUSIA I TEZ 3-RAZY W TYGODNIU.MIEDZY CZASIE PRZED TYMI ZAJECIAMI DOSZLY LEKARZE,KOSMETYCZKA ROBIENIE PZANOKCIE LUB FRYZJER.PRAKTYCZNIE ZERO CZASU I ZERO LITOSCI DLA MATKI.WTEDY JESCZE BYLO JAKO TAKO,ALE KIEDY ZACZAL SIE SEZON?
    DOSZLY MI GODZINY PRACY OD 19-23-24 I MIEDZY CZASIE JAK BYLO DUZO KLIENTOW MUSIALAM ISC DO PRACY ORAZ W GODZINACH RANNYCH.MOZECIE SOBIE WYOBRAZIC NA JAKICH OBROTACH ZYLAM.
    POTEM ZACHOROWALI TESCIE MOJEJ CORKI I DOSZLO OBOWIAZKOW ,BO MOJ ZIECIU ,MUSIAL BYC W SZPITALU A CORKA W RESTAURACJI .KIEDY JUZ WYSZEDL TESCIU ZE SZPITALA I ZAMIESZKAL U CORKI Z TESCIOWA KTORA NA NOC JEZDZLA DO SWOJEJ CORKI.MOJEJ CORCE PRZYBYLO 100 OBOWIAZKOW,OPUSZCZALA GIMNASTYKE I INNE PRZYJEMNOSCI .POTEM TESCIOWA UPADLA I SKONCZYLA W SZPITALU A NA KONIEC W GORSECIE.LUDZIE KTORZY KAZALI MI OPOSCIC SWOJ DOM BO PRZYJEZDZAJA ,TERAZ SA U MOJEJ CORKI I ONA SIE NIMI OPIEKUJE A KIEDY TESCIOWA IDZIE DO SZPITALA CALY OBOWIAZEK SPADA TEZ NA MNIE,BO MUSZE SIEDZIEC Z TESCIEM I Z WNUKAMI.PRZYZNAM SZCZERZE ,ZE ROBILAM TO ZE SZCZERYCH CHECI I NIGDY TEGO NIKOMU NIEWYPOMNIALAM TYMBARDZIEJ ,ZE TESCIU CORKI OKAZAL SIE MILYM CZLOWIEKIEM I NIKOMU NIESPRAWIAL PROBLEMU,NAWET NIEKTORZY DOSZLI DO WNIOSKU,ZE CALE ZAMIESZANIE JEST POWODOWANE PRZEZ TESCIOWA A JA NIE CHCE WNIKAC W SZCZEGOLY BO TO NIE MOJA DZIALKA.PISZE O TYM JAKO O PRZYKLADZIE ,ZE KIEDY MOJA NOGA MNIE BOLALA,KIEDY BYLAM BARDZO CHORA ,MOJA CORKA NIE OPUSCILA GIMNASTYKI DLA MNIE LUB INNYCH PRZYJEMNOSCI.OJ PRZEPRASZAM BO 2-3 RAZY POJECHALA NA NIA ,ALE PROSILA ZEBY TESCIOM O TYM NIEMOWIC.
    NAWET KIEDY CORKA TESCIOWEJ WYRZUCILA JA ZDOMU I CHCIELI WYJECHAC NA WIOSKE BO TAM MIESZKAJA.JA ZAPROPONOWALAM IM ,ZE MOGA ZAMIESZKAC U MNIE A JA U CORKI BO POTRZEBUJA JESZCZE OPIEKI A ICH SYN I MOJA CORKA MIESZKAJA BLISKO MNIE TJ NAPRZECIWKO.TESCIU CHCIAL ZOSTAC,ALE TESCIOWA KATEGORYCZNIE ODMOWILA BO WSZEDZIE DOBRZE ,ALE W DOMU NAJLEPIEJ.MOJA PROPOZYCJA BYLA ZE SZCZERYCH CHECI,TAKA JUZ JESTEM I NIEPOTRAFIE TEGO ZMIENIC.
    WYJECHALI A DOM TRZEBA BYLO DOPROWADZIC DO PORZADKU ,NIE,NIE NIE BYLO BRUDNO ,ALE BYLY ZAMIANY MIEJSC NA POKOJE I TO TRZEBA BYLO DODATKOWO ZMIENIC I PRZYWROCIC DO STANU PIERWOTNEGO.A MOJA CORCIA MOGLA ZNOWU SPELNIAC SWOJE MARZENIA ZA TO MNIE TEZ ODESZLO WIECEJ OBOWIAZKOW BO NIEMUSIALAM ZMIENIAC I PRAC ORAZ PRASOWAC DODATKOWYCH RZECZY CZY DBAC O ODPOWIEDNI POSILEK I PODAWANIE LEKARSWTW DLA TESCIA.DOBRZE ,ZE WSZYSTKO ZAKONCZYLO SIE POMYSNIE I ,ZE DWOJE STARUSZKOW WYZDROWIALO A JA CIESZE SIE ,ZE MOGLAM W JAKIMS MALYM STOPNIU ZAJAC SIE I POMOC.MOZE KIEDYS KTOS MNIE OKAZE POMOC I ZLITUJE SIE KIEDY BEDE CHORA,ALE NIEWYOBRAZAM SOBIE ZEBY KTOS KTO SAM CHORUJE DAWAL ZE SIEBIE WSZYSTKO .
    DOWIEDZIALAM SIE OD CORKI,ZE ZWOLNILA DOBRA KELNERKE ,BO CHCIALA WOLNY DZIEN A TEN MOJEJ CORCE NIEODPOWIADAL.LUBIALAM JA I Z NIA PRACOWALAM ROK WCZESNIEJ ,NIGDY NIEBYLO PROBLEMOW.
    NA JEJ MIEJSCE PRZYJELA INNA.
    PIERWSZY RAZ JA ZOBACZYLA W ICH RESTAURACJI,BYLO SWIETO ,POSZLISMY COS ZJESC.
    PO GODZINIE PRZYJECHALA DO PRACY NA KTORA MIALA BYC O GODZ 15-16 A ZJAWILA SIE O PRAWIE 2 GODZINY WCZESNIEJ PO TO TYLKO ZEBY SOBIE POSIEDZIEC.
    SZCZERZE MOWIAC OD PIERWSZEJ CHWILI NIE POCZULAM DO NIEJ SYMPATI,ALE CZY MUSZE?CHYBA NIE POMYSLALAM.KAZDY MA SWOJ TEREN I SWOJE OBOWIAZKI A WIEC KAZDY MUSI ROBIC TO CO DO NAS NALEZALO.CORKA JA TAK WYCHWALALA,ZE TAKA CZYSTA iiiii.
    ZACZAL SIE SEZON I MOJA STALA POPOLUDNIOWA ZMIANA PRZYPADALA Z NIA.
    OD PIERWSZEGO DNIA ZAUWAZYLAM,ZE SIE BARDZO PEWNIE PANOSZY,ZE ROBI CO CHCE,ZE MOJ ZIECIU WPATRZONY W NIA JAK W OBRAZ,ZE MOWI DO NIEJ MILE SLOWKA,USLUGUJE JEJ W PRZYNOSZENIU TALERZY W PODAWANIU KAWY I NAWET NAPOJ PRZYNOSI JEJ POD NOS,ZE PIJE Z NIM PIWKO PRZY STOLE A MOJ ZIECIULEK JEST BARDZO SZCZESLIWY I WESOLY.POMYSLALAM SOBIE Z BOLEM W SERCU,BOZE DLACZEGO?
    MOJA CORKA NIGDY OD NIEGO NIE USLYSZALA NAWET JAK SIE CZUJESZ KIEDY BYLA CHORA CZY PO PORODACH.NIGDY NIEPOMOGL JEJ W NICZYM.PO PORODZIE WNUSI OTWIERAL SALE SZPITALNA KLADL JEJ BUTELKI Z WODA PRZY LOZKU I WYCHODZIL.NIEZAPYTAL SIE CZY MA NA COS OCHOTE JAK TO KOBIETA PO PORODZIE.INNI MEZOWIE BYLI ZE SWOIMI ZONAMI NAWET W NOCY.MOJA CORKA PLAKALA A JA JA POCIESZALAM.PATRZALAM NA TO BARDZO DLUGO I KTOREGOS DNIA NIEPAMIETAM W JAKICH OKOLICZNOSCIACH JEJ TO POWIEDZIALAM BO SZCZERZE MOWIAC ZEBY NIESPRAWIAC JEJ BOLU CHCIALAM TO UKRYC,ALE COS CHYBA ONA ZACZELA MOWIC I JA JEJ OPOWIEDZIALAM.ZADZWONILA DO ZIECIA,ALE WYPARL SIE WSZYSTKIEGO A MOJA CORCIA MU UWIERZYLA.POWIEDZIALAM TEZ ,ZE NIECHCE ZEBYONA WYDAWALA MI POLECENIA BO JA WIEM CO MNIE NALEZY I POLECENIA MOZESZ DAWAC MI TY I TWOJ MAZ.A ONA ROBI TO Z WIELKA AROGANCJA TZN TAK JAKBY TO ONA CZULA SIE TAM SZEFOWA.KTOREGOS DNIA WYSPRZATALAM UBIKACJE ,ALE NA JEDNYM ZLEWIE BYLA NIEWIDOCZNA MALA KROPECZKA.ZAWOLALA MNIE I ZAPYTALA CO TO JEST ,TUTAJ PRZYCHODZA KLIENCI I WEZ TO ZARAZ WYCZYSC.O ILE PAMIETAM TO TA KELNERKA KTORA ZWOLNILI ZAWSZE PRZEDEMNA PRZYCHODZILA I JAK BYLY ZABRUDZONE TOALETY TO SPRZATNELA JE BO TO TEZ BYL JEJ OBOWIAZEK ORAZ DOPOKI JA NIE PRZYSZLAM TO ONA W WOLNYM CZASIE COS ZAWSZE ZROBILA.NATOMIAST TA PANI PALCEM NE TCHNELA,ZAWSZE KIEDY PRZYCHODZILAM TO NAWET JAJ NIEBYLO KLIENTOW TO ONA PIWKO PILA Z MOIM ZIECIEM A WE WNATRZ POZAL SIE BOZE.CIAGLE SIE MNIE CZEPIALA ,MASZ STAC TU A NIE TAM.NA DRUGI DZIEN MIALA DOBRY HUMOREK BO CO DWA DNI MIALA INNY
    I KIEDY BYL TEN DOBRY ,MOWILA CHODZ TUTAJ NIE STOJ TAM.NIEROZUMIALAM TEJ KOBIETY.W KONCU ZACZELA MNIE PONIZAC NP RZUCIC PAPIER NA PODLOGE I NIEPODNIESC A ZARAZE PERWIDNIE ZAPYTAC SIE MNIE CHYBA NIESZKODZI?TO JA TAM SPRZATALAM A NIE ONA.ZAPYTALAM ZIECIA CZY PODLAC TERAZ KWIATKI NA ZEWNATRZ,TAK MOZESZ TERAZ.NALALAM WIADRA WODY PO 10 LITROW I ZACZELAM PODLEWAC,NAGLE SLYSZE JAK ONA DO NIEGO MOWI GLOSNO ,DLACZEGO ONA PODLEWA KWIATY!!!MOJ ZIECIU KRZYKNAL NA MNIE I ZAKOMUNIKOWAL ,ZE NIEWOLNO MI O TEJ PORZE PODLEWAC.PYTAM SIE KTO TAM JEST SZEFEM?MNIE NIE WOLNO BYLO STAC TAM GDZIE RZECZYWISCIE MOZNA BYLO ,ALE KIEDY PRZYCHODZILI KLIENCI SAMA WIEDZIALAM,ZE MUSZE ODEJSC.2-3 RAZY SIE ZAMYSLILAM A ONA DO MNIE MACHNELO REKA JAK BABA DO KUR MOWI ASIO TAK ONA DO MNIE.NATOMIAST ONA MOGLA SIEDZIEC ZE SWOIMI KLIENTAMI PIWKO PIC LUB ZE ZNAJOMYMI KTORZY DO NIEJ PRZYCHODZILI.MOGLA ROZWALAC SIE NA KANAPIE I Z ZEWNATRZ CZYMAC GLOWE, ROZMAWIAC ZE ZNAJOMYM ,BO TO JEST OTWARTA RESTAURACJA TZN BEZ OKIEN .
    KTOREGOS DNIA ZACZELA MOWIC MI,ZE MOJA CORKA MA BARDZO ZNISZCZONE NOGI.ODPOWIEDZIALAM JEJ DLACZEGO?BO CALE CIAZE W TE UPALY Z TYM BRZUCHEM I KILOGRAMAMI PRACOWALA CIEZKO PFFFFFFUUUUUUUUUUTO JEJ SPRAWA ODPOWIEDZIALA Z IRONICZNA MINA.ONA MOJA CORKE MA ZA NIC A TE POZORY ,ZE JEST TAKA WSPANIALA TO SA BARDZO MYLNE.
    KTOREGOS DNIA ZNAJOMY ZE SKLEPU PRZYSZEDL DO NICH .MOJ ZIECIU MOWI POSIEDZ JESZCZE POGADAMY .NIE,NIE POWIEDZIAL SPIESZE SIE BO CHCE Z ZONA GDZIES WYJSC.MOJ ZIECIU NIEWIEDZAC ,ZE JA SLYSZE ICH ROZMOWE ,POWIEDZUAL DO NIEGO,TY GLUPI JESTES!!!Z ZONA ?ZMIEN SOBIE ,ZOBACZYSZ JAK TO SMAKUJE, TO NIE TO SAMO.NIEMOWILAM O TYM CORCE UZNALAM,ZE NIEWARTO DOLEWAC OLIWY DO OGNIA.MOZE KIEDYS SAMA SIE PRZEKONA.
    JEDNAK PO TYM OSTATNIM INCYDENCIE O KTORYM OPOWIEDZIALAM CORCE,ALE ZIEC JA PRZEKONAL,ZE TAK NIE JEST,TROCHE SIE USPOKOILO,ALE TO BYL DESZCZ PRZED BURZA BO PO TYGODNIU CZY DWOCH PANI KELNERKA ZNOWU ZACZELA MNA SZARGAC .SZCZERZE MIALAM NADZIEJE,ZE WYTRWAM DO KONCA SEZONU,ALE NIE BYLO SZANS.POPLAKALAM SIE I OPUSCILAM PRACE PODESZLA DO MNIE PANI KUCHARKA WSPANIALA KOBIETA,PROSILA ZEBYM ZOSTALA,DRUGA KELNERKA PROSILA O TO SAMO.POWIEDZIAM NIEMOGE BO TO TRWA JUZ ZBYT DLUGO I NIEMAM JUZ SILY.OCZYWISCIE TAMTA ZACZELA PLAKAC I ODEGRALA ROLE POSZKODOWANEJ,ZE JA JEJ MACHALAM REKA PRZED TWARZA A ONA TEGO BARDZO NIE LUBI.NIEMACHALAM JEJ ,POPROSTU ZACZELA SIE MNIE CZEPIAC A JA MOWIAC DO NIE GRZECZNIE I SPOKOJNIE BO NIE LUBIE SIE KLUCIC I JAK WIELU LUDZI JAK COS MOWIA TO POKAZUJA REKA TO JEST TAKI ODRUCH I CO INNEGO MACHAC A CO INNEGO KRECIC NIA W LEWO I PRAWO.NO COZ MUSIALA COS POWIEDZIEC ZRESZTA I TAK ZOSTALA KOZLEM OFIARNYM OBRZUCONYM BLOTEM PRZEZ MOJA CORKE.ZOSTALAM WYZWANA O KURWY ,SZMATY PIERDOLONEJ.CO DZIENNIE WIADOMOSCI NA INTERNECIE I UBLIZANIE MI.NAWET PRZYSZLA DO MNIE I ZAPYTALA SIE CZY POJDE DO PRACY.ODPOWIEDZIALAM,ZE NIE POJDE TAM GDZIE MNIE PONIZAJA.TY KURWO,SZMATO ,UDERZYLA MNIE PIESCIA W NOS AZ KREW MI POSZLA Z NOSA,OCZYWISCIE ZAPRZECZYLA TEMU.
    NAPISALA MI NA FACEBOOKU PONIZAJA CIE DZIWKO BO JESTES SMIECIEM.MAM TE WSZYSTKIE WIADOMOSCI I WYSLALAM JE DLA SYNA MA GMAIL.ZABRONILA MI SIE WIDYWAC Z MOIMI WNUKAMI .NAPISALAM DO NIEJ CZY CHCE MOJE KWIATY .ODPISALA TY KURWO NIEPOKAZUJ MI SIE NA XORYZONCIE.NIEWOLNO CI PISAC KOMENTARZY ANI ZYCZEN DLA MOICH DZIECI I DLA MNIE NA GFACEBOOKU BO CI SZMATO TAKIEGO WSTDU NAROBIE NA FACEBOOKU ,ZE MNIE POPAMIETASZ DO KONCA ZYCIA.ZOSTAWILAS MNIE I MASZ MNIE W DUPIE WSZYSTKIE OBOWIAZKI SPADLY NA MNIE NIE CHCE ZNAC!!!!I WIELE IINYCH OKROPNYCH WIADOMOSCI.MOWI ,ZE DRUGI RAZ JA OPUSZCZAM.
    KIEDY ODESZLAM OD JEJ OJCA ,MIALA PRAWIE 20 LAT , MOJ SYN SKONCZONE 18 A TEN NAJMLODSZY MIAL 10 I PO SPELNA ROKU ZABRALAM GO DO SIEBIE.WALCZYLAM ZEBY MI MOJ MAZ GO ODDAL I W KONCU UDALO SIE.
    CORKA I TAMTEN SYN NIECHCIELI JECHAC DO INNEGO MIASTA BO W TYM W KTORYM BYLI KONCZYLI SZKOLY MIELI KOLEGOW I POTEM PRACE.DBALAM O NICH NAWET Z DALEKA.MOJ BLAD BYL TYLKO TAKI,ZE ODESZLAM Z INNYM MEZCZYZNA Z WZAJEMNA MILOSCIA I TO ,ZE BYL MLODSZY ODEMNIE A JA WIEDZIALAM,ZE TO NIEPOTRWA WIEKI I W KONCU KIEDY CHCIALAM Z NIM PO PRZYJEZDZE OD SYNA I CORKI POWIEDZIEC MU O TYM ,ZE NA SWIETA CHCE ODEJSC I MUSIMY SIE ROZSTAC TO ON PIERWSZY MNIE WYPRZEDZIL KIEDY PRZEBYWAL W POLSCE NA SWIETACH BOZEGO NARODZENIA,OSZCZEDZIL MI KLOPOTU.ZRESZTA CHCIALAM ZEBY ULOZYL SOBIE ZYCIE A JA I TAK DO NIEGO NIC JUZ NIECZULAM.BYLO FAJNIE BO NAPRAWDE DBAL O MNIE I MOJE DZIECI,ALE CIAGLE BYL PIJANY ,OCZYWISCIE,ZE BEZ AWANTUR ,ALE WIDZAC CODZIENNIE SWOJEGO PARTNERA JAK SIE PRZEWRACA A RANO WSTAJE NA KACU ,ZNIECHECASZ SIE I POWOLI SLABNIESZ. NO COZ MOJE MALZENSTWO NIE BYLO UDANE I MOJA CORKA TEZ MIALA PRETESJE DLACZEGO NIEODESZLAM OD MEZA JAK BYLI MALI TYLKO MUSIELI PATRZEC NA TO WSZYSTKO.
    PRZYSZLA DO MNIE ZNOWU ,ALE Z MOIM WNUSIEM ,ALE NAPRAWDE TYLE SIE WYDARZYLO,ZE NIEPAMIETAM PO CO PRZYSZLA ,WIEM TYLKO ,ZE MI ZNOWU COS ZLEGO POWIEDZIALA PO POLSKUTAK ZEBY WNUSIU NIEROZUMIAL I DOBRZE.NIEMIALAM PRAWA GO PRZYTULIC,ALE ZDARZYLAM MU POWIEDZIEC SKARBIE PAMIETAJ ,ZE CIE BARDZO KOCHAM.WIECEJ JUZ GO NIEZOBACZYLA ANI TEZ JEGO SIOSTRY MOJEJ WNUSI.
    ZAWSZE BYLAM PRZY NICH .CODZIENNIE BYLA Z NIMI ,BAWILAM SIE ZNUMI ,KAPALAM ICH SZYKOWALAM JEDZENIE ,KARMILAM.NAWET RANO W NIEDZIELE KIEDY WRACALAM Z PRACY SZLAM DO NICH ,OTWIRALAM DRZWI A ONI JESZCZE BYLI W LOZKA,CORKA SPALA.PRZYGOTOWALAM IM MLECZKO ,UBRALAM ,PRZEWINELAM I BYLAM Z NIMI ZEBY MOJA CORKA MOGLA SOBIE POSPAC.CO IM SWITA W TYCH MALUTKICH NIEWINNYCH MOZDZKACH.DLACZEGO BABCIA ZNIKNELA TAK NAGLE Z NASZEGO ZYCIA .ZAWSZE BYLA PRZY NAS .NAWET SIE Z NAMI NIEPOZEGNALA.MOJA CORKA JEST WSPANIALA MATKA,ALE POPELNILA WIELKI BLAD MIESZAJAC W TO WLASNE DZIECI A MOJE WNUKI.NIE POMYSLA O TYM ,ZE DZIECI CIRPIA A MOZE IM POWIEDZIALA,ZE BABCIA MUSIA NAGLE WYJECHAC I NIEZDARZYLA SIE Z WAMI POZEGNAC?ALE PRZECIEZ SA TELEFONY A MNIE JUZ NIEMA PRAWIE POLTORA MIESIACA .MOJ WNUSIU MIAL URODZINY ,BABCIA BY NAPEWNO ZADZWONILA GDYBY TYLKO MOGLA.MIMO TEGO ,ZE MI ZABRONILA TO JA I TAK NAPISALAM NA FACEBOOKU ZYCZENIA DLA MOJEGO WNUSIA ,ALE ON JEST MALY I NIEMA FB WIEC NIEWIE O TYM,ZE BABCIA DO NIEGO NAPISALA A MOJA CORKA NAPEWNO NIEPRZEKAZE BO TAK JAK POWIEDZIALA,ZE ODDA MI PIENIADZE KTORE ZAROBILAM JAK BEDZIE CHCIALA BO TO BEDZIE KARA OD NIEJ ZA TO CO JEJ ZROBILAM.
    NAPISALA DO MNIE NA FACEBOOKU ,ZE WLASCICIELKA U KTOREJ MIESZKALA PRZYSZLA DO NIEJ I UPOMINA SIE O JAKIES PIENIADZE ZA PRAD.NAPISALAM DO WLASCIELA,ZE CZYNSZ MIALAM ZAPLACONY DO 1 SIERPNIA A ODCHODZE 19 I TO CO JEST OD 20 DO 1 TO JEST ZA PRAD .WYSLALA MI JEGO ZONA WIADOMOSC,ZE ZA PRAD JESTEM WINNA 33 EURO A WIEC POLOWE JESZCZE POWINNI MI ODDAC BO ZA 10 DNI WYCHODZI 66 EURO.ODPISALAM CORCE ,ZE JESTEM CZYSTA I JUZ WYSLALAM WIADOSC DO PERYKLISA.
    WYSLALA MI NASTEPNE WIADOMOSCI W KTORYCH NIE OSZCZEDZALA MNIE WOGOLE.
    WIECZOREM ZADZWONIL MOJ SYN Z NASZEGO KRAJU I POWIEDZIAL,ZE CORKA WYPISUJE DO NIEGO WIADOMOSCI ,ZE JESTES WINNA ZA WODE,PRAD I CZYNSZ.TO DZIWNE BO DO MNIE NAPISALA,ZE ZA PRAD.
    MAMI ODPISALEM JEJ ,ZE NIECH SIE W KONCU NAUCZY SZANOWAC MATKE BO JAK NIE TO TE WSZYSTKIE WIADOMOSCI JAKIE PISALAS DO MAMY I KTORE JA MAM ,WYSLE PUBLICZNIE NA FACEBOOK I NIECH SIE WSZYSCY DOWIEDZA JAKA JESTES CORKA.MAME TRAKTOWALAS JAK SMIECIA A OBCEJ KOBIECIE WCHODZISZ W TYLEK BEZ WAZELINY?ITD.TO NIEPOMOGLO BO ZARAZ NA DRUGI DZIEN ZOBACZYLAM KOMENTARZ NA FB POD MOIM KOMENTARZEM NA PROFILU SYNA.NIEWIEM DLACZEGO TAK KLAMIE ,NIGDY NIC NIEMOWILAM DO NIEJ NA TEMAT MOICH SYNOW.NAWET BYLA NIERAZ ZLA NA MNIE .ZE JA OBSTAJE ZA NIMI.SERCE MNIE BOLALO,ZE NIE JEST TAK JAK POWINNO BYC.ONA JEST POPROSTU ZAZDROSNA.
    KIEDY W MAJU BYLAM U MOJEGO SYNA NA CHRZCINACH WNUSI NI ICH SLUBIE MOJA CORKA NA KUPYWALA PREZENTY DZIECIOM Z MYSLA,ZE ONI TEZ JEJ COS KUPIA.TAK SIE NIE TALO.PO POWROCIE DO DOMU ZROBILA MI STRASZNA AWANTURE,ZE CO TO ZA SKURWYSYNY ,BENKARTY NIEUMIEJA SIE ODWDZIECZYC.DZWONILA DO NICH I WYZYWALA ICH OD ROZNYCH,ALE WSTYD!!!!!!!!!!TY JESTES WINNA ZA WSZYSTKO BO POWINNAS IM TAM POWIEDZIEC,ZE POWINNI MI COS KUPIC OBERWALO MI SIE BARDZO.
    OSKARZALA MNIE TEZ,ZE MIALAM TEN WYJAZD ZAPLANOWANY .SZCZERZE MOWIE ,ZE NIEMYSLAM O TYM DOPOKI MOJ SYN NIEZAWIOZL MNIE NA LOTNISKO I PO ODPRAWIE OKAZALO SIE ,ZE ZA POZNO ZAJECHALISMY A KONTROLA ZAJELA DUZO CZASU I UCIEKL MI SAMOLOT.
    DZWONILI DO CORKI ,ALE NIE BYLO TLUMACZENIA I NIEDOWIERZALA.WYZWISKA PADALY ROZNE MNIE TEZ ZAPOMNIALA WYZWAC.NAWET SYN SIE ODEZWAL I POWIEDZIAL EJ SIOSTRZYCZKO!!!!!!!!TROCHE SZACUNKU DLA MATKI,NA SZACUNEK ONA MUSI SOBIE ZASLUZYC.ZABOLALO BARDZO, I ZARAZ PO TYM ZNOWU ZADZWONILA DO MNIE.PRZEZ POL GODZINY NAPEWNO,SLUCHALAM OBELG.NIEINTERESUJE MNIE TO JAK CIE DO JUTRA NIEBEDZIE TO MOZESZ POZEGNAC SIE Z PRACA .JESTEM ZMECZONA I POTRZEBUJE POMOCY A TY MNIE TUTAJ OKLAMUJESZ ZE CI SAMOLOT UCIEKL ITD.MOJ MLODSZY SYN Z SYNOWA POJECHAL I WROCILI POZNO Z INFORMACJA,ZE MAJA DLA MNIE DOBRA PRACE OD ZARAZ .NIEMOGE SYNU TAM MAM MIESZKANIE I PIESKA NIEMOGE TEZ OPUSCIC.MAMO PO TYM CO CI POWIEDZIALA I NAM TEZ .SCIAGNIEMY PIESKA TUTAJ PRZECIEZ NIE JEST SAMA.MIALAM MIESZANE UCZUCIA,CHCIALAM ZOSTAC PO TYM CO USLYSZALAM,ALE BEZ POZEGNANIA Z MOIMI WNUKAMI?ZALUJE B I TAK NIEPOZWOLONO NIMI SIE Z NIMI POZEGNAC A BYLAM JESZCZE TAM 2-TYGODNIE DO WYJAZDU, A TA DOBRA PRACE STRACILAM I POSZLAM DO INNEJ.CHOCIAZ TA JEST TEZ OK.
    WROCILAM INNYM SAMOLOTEM Z PRZESIADKA NA DRUGI DZIEN. I TO O CZYM WYZEJ NAPISALAM OBERWALO MI SIE ZA NIEOTRZMANE PREZENTY.
    JUZ NIEBYLO TAK JAK DAWNIEJ .OCZYWISCIE MOJA CORKA COS ZACZELA WYCZUWAC,ZE JA MAM ZAL I MOGE WYJECHAC,ALE W TAMTEJ CHWILI O TYM NIEMYSLAM I MIALAM NADZIEJE ,ZE WSZYSTKO SIE ULOZY A JA POJADE DO MOICH DZIECI NA SWIETA.
    JEDNAK KIEDY PRZYJECHALA NA WAKACJE DO MOJEJ CORKI, MOJEGO MEZA BRATANICA I PO INCYDENCIE JAK MNIE PRZY WYZWALA POPROSTU O NIC.CHYBA CHODZILO O PRACE,ZE CHCIALABYM TEZ MIEC TROCHE CZASU DLA SIEBIE,NIEPAMIETAM JUZ DOKLADNIE ,ZA DUZO TEGO BYLO.W KAZDYM RAZIE POWIEDZIALAM JEJ ,ZE WIEM CO POWIEDZIALAS PRZEZ TELEFON KIEDY TWOI BRACI OBSTALI ZAMNA.NO TO CI POWIEDZIELI!!!,ZE NIEMASZ SZACUNKU DLA MNIE ,BO NA SZACUNEK MUSZE SOBIE ZASLUZYC I TO SAMO MI POWIEDZIALA SMIEJAC MI SIE PROSTO W OCZY.I PO TYM INCYDENCIE ZACZELAM MYSLEC O WYJEZDZE ,ALE JESZCZE NIE CALKIEM BO SA TAM MOJE WNUKI.MOJA MAMA MIALA JUZ WYKUPIONY DO MNIE BILET NA 31 LIPCA A JA ZOSTALAM BEZ PRACY I PRAKTYCZNIE BYLO CIEZKO.MAMA PRZYJECHALA ,ALE DO MOJEJ CORKI NIEWIDZIALAM SIE Z NIA I TO JEST BARDZO SMUTNE.ZAPYTALAM MAME CZY JEST OK.TAK POWIWEDZIALA A CZY SA ZLI ,ZE WYJECHALAM,NIE POWIEDZIALA TYLKO SZKODA ,ZE TAK SIE STALO,ALE TO BYL MAMY WYBOR.MOJA CORCIA ANIOLKIEM BEZ WINY,ALE TAK DOBRZE ,ZE CHOCIAZ STAREJ BABCI OSZCZEDZILA ZLYCH WIADOMOSCI.
    KIEDYS MOJA SEDECZNA PRZYJACIOLKA PROSILA MNIE ZEBYSMY SIE W KONCU SPOTKALY.CIAGLE NIE BYLO CZASU .W KONCU POWIEDZIALAM CORCE ,ZE MUSZE JECHAC W NIEDZIELE DO DZULI I NIEPLANUJCIE NIC.NIEUWIRZYCIE ,ZE MOJA CORKA ZAPLANOWALA SOBIE ,ZE GDZIES MIALA ISC I TO O GODZ 16-17.DOSYC ,ZE PROSILAM OTO WYCHODNE OD DLUZSZEGO CZASU BO MIESZKALYSMY DOSC BLISKO I NIEMIALAM CZASU OD 2 LAT ZEBY SIE Z NIA SPOTKAC,TO WTEDY KIEDY BYLO JUZ ZAPLANOWANE NA 100%MOJA CORCIA ZNOWU MIALA PLANY I ZAPYTALA CZY MOZE PO MNIE PRZYJECHAC O TEJ GODZINIE.ODPOWIEDZIALAM ZADZWON I ZADZWONILA ,ALE JA SIE TAK FAJNIE BAWILAM I WYLUZOWALAM PO TAKIM WIEZIENIU ,ZE ODMOWILAM I NIEPRZECZE ,ZE BOLALO MNIE TO.MOJA KOLEZANKA ZAPYTALA O CO CHODZI NIC TAKIEGO ,MOJA CORCIA MA PLANY NA DZISIAJ.A TY CO NIEMASZ NIGDY PLANOW ,TOBIE SIE NIE NALEZY?SIEDZ I BAW SIE DOBRZE.NIE BYLISMY W TOWARZYSTWIE PROCZ JESZCZE JEDNEJ KOLEZANKI .POTEM POSZLYSMY SOBIE NA PIWKO I LODY DO BARU Z BASENEM.BYLO FANIE,ALE CO PIEKNE SZYBKO SIE KONCZY.
    TESKNIE ZA MOIMI WNUKAMI.NIEMA DNIA ZEBYM NIEPLAKALA.SNIA MI SIE PO NOCACH I PROSZE BOGA ZEBY USWIADOMIL MOJEJ CORCE ,ZE POPELNILA WIELKI BLAD.DZIECI NIE BEDA ZAWSZE MALE I KTOREGOS DNIA JAK DO ZYJE BEDA CHCIELI MNIE ZOBACZYC ZAPYTAC, DLACZEGO BABCIU TAK NAGLE ZNIKNELAS Z NASZEGO ZYCIA?CO IM ODPOWIEM?NIEMAM POJECIA ,OKLAMAC ICH DLA ICH DOBRA ZEBY SZCZESLIWIE ZYLI ZE SWOJA MATKA A MOJA CORKA I NIE ROBILY JEJ WYRZUTOW SUMIENIA.
    A JESLI NIEDOZYJE JA I DOWIEDZA SIE OD INNYCH?CO WTEDY BEDZIE!!!
    WIECIE CO ,MAM NADZIEJE ,ZE NASZ BOG WYSLUCHUJE MOICH MODLITW I POKIERUJE TAK ,ZE BEDE MIALA KONTAKT Z MOIMI WNUKAMI KTORYCH UWIELBIAM TAK SAMO JAK KAZDE Z NICH.
    A MOJA CORKA O KTORA ZAWSZE BOLALO MNIE SERCE BO DLA NIEJ TAM BYLAM ,ZROZUMIE I CZYM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ BO ZYCIE JEST KRUCHE ,DZISIAJ JESTESMY A JUTRO MOZE NAS NIEBYC.
    UWIERZCIE MI ,ZE NIE CZUJE SIE WINNA,ALE OPINIA NALEZY DO WAS I O TO WAS PROSZE TZN O KOMENTARZE NA TEMAT OPINI O TYM CO OPISALAM.
    Z GORY SERDECZNIE DZIEKUJE.
    Z POWAZANIEM
    U.R

  6. tru pisze:

    PRZEPRASZAM ZA BLEDY W PISOWNI,ALE NAJBARDZIEJ ZA TO ,ZE WSZYSTKIE WYZWISKA OPISALAM NIE W SKRUCIE.ZBYT ORDYNARNIE TO BRZMI.CHCIALAM TO Z SIEBIE WYRZUCIC ,JAKBY PRZELAC MOJE CIERPIENIE NA PAPIER.DLATEGO NIE POMYSLAM O TYM ,ZE TAKIE SLOWA POWINNY BYC NAPISANE W SKROCIE.
    Z POWAZANIEM
    MATKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *