Strona Główna » Trudne sprawy » Prawdziwe historie » Macierzyństwo mnie przerasta, czuje się jak wyrodna matka!

O dziecku marzyłam odkąd pamiętam. Zawsze uważałam, że macierzyństwo to główny cel mojego życia. Trochę potrwało jednak, zanim poznałam odpowiedniego faceta. No, ale wpadłam, zakochałam się! Wielka miłość, po kilku latach ślub, wesele, a później wymarzony dzidziuś…

macro-368748_640

Byłam taka szczęśliwa! Gdy mały przyszedł na świat, starałam się jak mogłam. Zaczęły się nieprzespane noce, frustracja, bo mały wciąż miał kolki. W ciąży, wszyscy mnie wspierali, klepali po plecach, ale gdy mały pojawił się na świecie zostałam sama. Dla mojej rodziny, samodzielna mama to taka, która radzi sobie ze wszystkim sama. DOSŁOWNIE, ze wszystkim. Początkowo sama myślałam, że tak właśnie musi być. W końcu to MÓJ syn, ja go urodziłam, świata poza nim nie widzę, a on poza mną. Ale teraz? Mały ma już 3 lata. A mi nadal nic nie wolno. Doszło do tego, że straciłam większość koleżanek. Dlaczego? A no dlatego, że moja moi rodzice, moja teściowa, a nawet mój mąż, uważają, że skoro jestem mamą, to nie powinnam włóczyć się po mieście. Chcesz wyjść z domu? Nie ma sprawy, ale bierz małego ze sobą! Kocham syna nad życie, ale nikt nie przygotował mnie na to, jak TRUDNE jest macierzyństwo. A przynajmniej w mojej rodzinie. Moje koleżanki oddały dzieci do żłobka, przedszkola, niani. Żyją, zupełnie tak jak wcześniej. A ja? A ja czuje się jakbym nie miała własnego życia.

Ostatnio kupiłam sobie bluzkę. Pierwszy ciuch od nie pamiętam kiedy. A co na to mój mąż? „ No ładna…, ale mały potrzebuje butów na zimę, mogłaś pomyśleć o tym.” Poczułam się jak wyrodna matka, egoistka! Odkąd pojawił się syn, wszystkie moje potrzeby zeszły na dalszy plan. Nie wolno mi tego okazywać, bo przecież tylko zła matka mogłaby narzekać na to, że jest zmęczona i niewyspana. A ja po prostu czasem mam dość! Czy naprawdę jestem złą matką, bo czasem chciałabym zostawić syna w domu i wyjść gdzieś sama? Bo chciałabym czasem skupić się na swoich potrzebach?

Już niedługo chciałabym wrócić do pracy, tymczasem teściowa i mój mąż, z góry uznali, że to moja fanaberia. Całkowicie zbędna, bo pieniędzy nam nie brakuje, a ja co? Palma mi odbiła, dziecko do przedszkola, do obcych ludzi chce dać! W końcu zarówno teściowa, jak i moja mama, całe życie siedziały w domu, opiekując się dziećmi i domem. Coraz częściej zdarzają się takie sytuacje, gdy moja frustracja odbija się na dziecku. Wtedy naprawdę czuję, że macierzyństwo mnie przerasta, a ja jestem złą matką. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo. Mam niespełna 30 lat, a czuje się jak zmęczona życiem 50. Nic mnie nie cieszy, bo każdy kolejny dzień zlewa się z poprzednim. Ja wiem, nie wolno mi się tak czuć, powinnam cieszyć się każdym postępem mojego dziecka, gotować obiadki, wymyślać coraz to nowe zabawy, a wieczorami być przykładną żoną. Problem w tym, że niewiele już mnie cieszy, bo czuje się tak jakbym nie miała żadnej kontroli nad własnym życiem! Zaczynam już wątpić, czy to cała moja rodzina zwariowała, czy też jednak to ze mną jest coś nie tak??? Pomocy!

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze (8)

  1. Madzik3a54 pisze:

    Na pewno nie daj sobie wmówić że jesteś złą matką każda z nas będąc mamą 24 godziny na dobę potrzebuje jakiejś odskoczni chociaż chwilowej odmiany nie dajmy się zwariować kochamy swoje dzieci pragniemy dla nich wszystkiego co najlepsze ale w tym wszystkim musimy także chociaż przez chwile pomysleć o sobie i o własnych potrzebach:)

  2. Monia pisze:

    A ja myśle, ze kazdej mamie czasem chodzą takie myśli po głowie. I to ne znaczy, że nie kochasz swojego syna. Szkoda ze nie masz oparcia w mężu :(

  3. uni pisze:

    Wspołczuję braku wsparcia i zrozumienia ze strony męża i rodziny. Czasem czuję się podobnie mimo iż mój roczniak chodzi do przedszkola, a ja do pracy. Mamy układ z partnerem, że każde z nas ma dla siebie 1h dziennie. Tylko dla siebie. Wtedy to drugie zajmuje sie dzieckiem. Unikamy dzieki temu frustracji i wielu wielu kłótni wynikających ze zwykłego przemęczenia. Nie mamy rodziny w pobliżu więc nikt nam się nie wtrąca w życie, ale i nie pomaga więc musimy radzić sobie sami.

    Zawalcz o siebie. Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko!

  4. kazda mama ma czasem taka chwile zalamania.nieraz mowilam. sobie ze mam dosyc wszystkiego.a kocham swoje malce ponad wszystko .kazda mama moze miec zlt dzuen i wtedy najwazniejsze jest wsparcue rodziny

  5. Angela pisze:

    Jak ja cie dobrze rozumiem mój synek ma 2,5 roku i wszystko robie sam sprzątam gotuje itd mam czasami chwile dla siebie niepowiem i moge np kupić sobie coś ale wyjścia z koleżankami już nie bo mąż twierdzi że niewypada to samo teście a co to było jak chiałam małego wysłać o przedszkola by móg spędzić chociaż te 3 godz z dziećmi to jak bym miała go oddać do domu dziecka tak namnie naskoczyli

  6. Wiola pisze:

    Ja również współczuję autorce..

  7. Wiola pisze:

    Kurcze, wsparcie rodziny jest bardzo ważne. Nie jestem jeszcze matką ale zawsze sobie powtarzam,że zostanę nią tylko wówczas, jeśli będę wiedziała, że nie będę musiała radzić sobie z macierzyństwem sama..

  8. tru pisze:

    WSPOLCZUJE CI BARDZO I ROZUMIEM.MIALAM WSPARCIE OD RODZICOW I MOJE DZIECI MIALY JE ODEMNIE.
    MUSISZ WALCZYC O SWOJE PRAWA ,BO ZYCIE MASZ TYLKO JEDNO.
    TO WCALE NIE ZNACZY ,ZE NIE KOCHASZ SYNKA.POPROSTU JAK KAZDA KOBIETA POTRZEBUJE TROCHE PRYWATNOSCI I RELAKSU.
    ZYCZE CI ABYS MOGLA TO ZMIENIC.
    POWODZONKA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *