Strona Główna » Trudne sprawy » Prawdziwe historie » Związek ze starszym mężczyzną – prawdziwa historia

Związek ze starszym mężczyzną – prawdziwa historia

W ostatnim czasie w różnych miejscach czytałam na temat związków, w których różnica wieku między partnerami jest dość znaczna (na przykład związek ze starszym mężczyzną ) Wiele spośród tych opowiadań podkreślało wciąż te same domniemania – że młodsza kobieta leci na kasę i szuka tatusia, który uchroni ją od złego i niebezpiecznego świata, a młodszy facet szuka spokojnego życia u boku doświadczonej, troskliwej i świetnej w łóżku kobiety.

Pozory mylą, a stereotypowe myślenie bardzo rani, krzywdząc zarówno tych, którzy wiążą się ze sobą z prawdziwej miłości, jak i całe ich rodziny, wystawione na ciężką próbę społecznej gadaniny.

Mój związek ze starszym mężczyzną

Dlatego postanowiłam do Was napisać. Jestem w stałym związku z mężczyzną starszym ode mnie o 23 lata. Mało tego: jesteśmy w formalnym – ba! – sakramentalnym związku i mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Nasze życie układa się cudownie we wszelkich jego sferach, począwszy od finansów, poprzez wspólne zainteresowania, udany seks i po prostu zwyczajne, ludzkie zrozumienie swoich potrzeb.

Jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą i nie mam z tego powodu żądnych wyrzutów sumienia, ani moralnych wątpliwości. Nasze rodziny bardzo przypadły sobie do gustu, zwłaszcza od czasu, gdy pojawiły się dzieci. Choć oczywiście początki były bardzo trudne. Bo wiadomo, że związek ze starszym mężczyzną niesie w sobie wiele niewiadomych.

Młoda studentka medycyny i… sam ordynator

Od zawsze wiedziałam, że pójdę na medycynę. Już jako dziecko leczyłam wszystkie moje lalki, a na misiach przeprowadzałam operacje. W szkole średniej wybrałam profil biologiczno-chemiczny, by dobrze przygotować się do egzaminów na wymagające studia. Byłam prymuską, dostałam się bez problemu.

Na trzecim roku mieliśmy zajęcia z ordynatorem chirurgii i to było to. Jak grom z nieba, uderzenie piorunem, czy nagła iluminacja – ten mężczyzna po prostu oczarował mnie wszystkim, co sobą reprezentował. Olbrzymia wiedza, niebanalny dowcip, powściągliwość i inteligencja, którą za każdym razem sprawiał, że jeszcze bardziej chciałam się do niego zbliżyć.

Jako starosta roku załatwiałam wszelkie sprawy, które tego wymagały, z osobami prowadzącymi zajęcia i właśnie dzięki temu miałam możliwość spotykać go częściej, niż pozostali. Postanowiłam, ze na zajęcia z Jankiem będę zawsze przygotowana, chcąc mu zaimponować i zwrócić jego uwagę. Wydawał się taki opanowany, łagodny i normalny! Właśnie to było w nim dla mnie najważniejsze – normalny facet,  a nie jak większość moich rówieśników, z którymi po prostu nie miałam już o czym rozmawiać. Moje zaangażowanie i aktywny udział w ćwiczeniach szybko został doceniony przez tego boskiego mężczyznę. Po jednym z bloków ćwiczeniowych podszedł do mnie i po prostu pogratulował intuicji oraz sprawności manualnych. Byłam wniebowzięta. Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale po krótkiej chwili rozmowy zaprosił mnie na kawę do studenckiego bufetu. Akurat była dłuższa przerwa, więc pomyślałam – czemu nie? A przecież marzyłam o tym od dawna.

I tak się zaczęło

Nie minęły dwa tygodnie gdy zorientowałam się, że codziennie siedzimy razem na kawie, podczas gdy wszystkie moje koleżanki zżerała zazdrość. Mój wykładowca i ordynator szpitala, stawał się coraz bardziej moim przyjacielem, niż srogim profesorem, do którego trzeba czuć respekt.

Pewnego dnia po zajęciach rozpadało się okropnie, a ja – widząc ulewę – stanęłam pod dachem uczelni, aby przeczekać najgorsze. Janek, z którym już przeszłam na „ty”, zaproponował, że podwiezie mnie na stancję. Zgodziłam się bez wahania. Po drodze jednak zmieniliśmy zdanie i poszliśmy na pizzę, głodni i zmęczeni po ciężkim dniu. Dowiedziałam się, że jest samotny, mieszka w dużym własnościowym mieszkaniu i prowadzi spokojne życie. Miał narzeczoną, ale odeszła od niego, bo nie mogli się porozumieć w sprawach zawodowych.

Zaczęłam zwierzać mu się ze swoich miłosnych porażek, których w sumie nigdy nie traktowałam na serio, bo zawsze widziałam w moich kolegach wyłącznie smarkaczy, którzy myślą tylko o jednym. Ten mężczyzna wydawał mi się ideałem – niezwykle opanowany i skromny, spokojny, zrównoważony i niebywale mądry. Po prostu pokochałam jego towarzystwo, a z czasem… zakochałam się w nim na zabój.

Wyznanie

Nasza znajomość zaczęła się rozwijać, lecz stopniowo, bez pośpiechu. Spokojnie, krok po kroku, delektując się każdym odważniejszym posunięciem. Zaczęliśmy po prostu spotykać się i rozmawiać, nie tylko o medycynie, lecz po prostu o życiu. Janek imponował mi wiedzą i doświadczeniem, mądrym oglądem rzeczywistości, dystansem do świata i ludzi, a także tym, że jego praca naprawdę była jego wielką pasją. Podobnie ja, poszłam przecież na medycynę świadomie, z własnej potrzeby i pragnienia.

Doskonale rozumieliśmy się w kwestiach medycznych, nauczyłam się od niego tak wielu cennych rzeczy! On natomiast wciąż powtarzał, że przy mnie wreszcie trochę się relaksuje, odpręża i zaczyna n nowo dostrzegać, że życie ma sens i może być piękne. Wyciągałam Janka do kina i na pływalnię, na spacery i do teatru, a on w zamian odkrywał przede mną świat dorosłych, poważnych interesów, opowiadał o planach inwestycyjnych i o tym, co chciałby jeszcze w życiu osiągnąć. I nagle w tych planach pojawiłam się ja. I to było najpiękniejsze, co usłyszałam od dawna: „chciałby, żebyś ze mną zamieszkała. Zgódź się, proszę”. Jak mogłam odmówić?

Ślub i wielka miłość

Rodzice byli na początku bardzo zaszokowani. Nie tyle różnicą wieku, co faktem, że to mój wykładowca. Szybko jednak, widząc, że naprawdę nie jest facetem, któremu zależy tylko na seksie, zmienili zdanie i bardzo go polubili. A co do seksu, to wcale się z niczym nie spieszyliśmy. Oczywiście, że było to wspaniałe przeżycie, gdy pierwszy raz zdejmował ze mnie bieliznę, a ja widziałam w jego oczach fascynację, pożądanie i zachwyt. Nasze namiętne noce były pełne uniesień, rozmów, próbowania wszystkiego, na co każde z nas miało ochotę. Janek stał się wreszcie wesołym, dowartościowanym mężczyzną, który poczuł się potrzebny, a ja zyskałam świadomość, że nigdy nie spotka mnie żądna krzywda. Nie znam bardziej delikatnego mężczyzny, który jednocześnie tak twardo stąpa po ziemi i zachowuje zimną krew w sprawach zawodowych.

W domu jest czułym mężem i ojcem naszych dzieci. Ślub odbył się po ukończeniu przeze mnie studiów. Czy różnica wieku mi przeszkadza? Absolutnie nie. Czy fakt, że jestem sporo młodsza przeszkadza mojemu mężowi? Nic z tych rzeczy. Łączy nas wielka miłość i chyba jeszcze większa przyjaźń. Doskonale dobraliśmy się pod względem charakterów i zainteresowań. Nigdy się ze sobą nie nudzimy, bo każde z nas otwarte jest na propozycje drugiej strony, a dzięki temu nasze prywatne życie jest tak bardzo barwne i spontaniczne.

Obawy

Czy czegoś się obawiam? Tak – jak każda kobieta w podobnej sytuacji, boję się tego, co może okazać się nieuniknione. Tego, co może przynieść czas, przyszłość – chorób, problemów z psychicznymi załamaniami, spadku formy, odporności itd. Ale póki co, staram się o tym nie myśleć. Przeżywamy obydwoje najpiękniejszy okres w naszym życiu – rodzicielstwo. Wychowujemy nasze dzieci najlepiej, jak tylko potrafimy. A przede wszystkim dla siebie wciąż jesteśmy najważniejsi.

Janek zyskał drugą młodość przy dzieciach, ja odnalazłam spokój i stabilizację u boku cudownego faceta. Łączy nas prawdziwe, głębokie i dojrzałe uczucie. Nie rozmawiamy o tym, co będzie za kilka czy kilkanaście lat, cieszymy się tym, co tu i teraz. Wiem, że jestem dla niego całym światem i to samo codziennie okazuję jemu. Mój mąż, jest moim ideałem, a ja – jego małą „królewną”. Nie chcę niczego zmieniać, niczego nie żałuję. Jestem po prostu szczęśliwa, a wiek… przestał odgrywać jakiekolwiek znaczenie.

 

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze 5 komentarzy

  1. malgorzatka pisze:

    Mój mąż jest starszy odę mnie 24lata.
    Kocham go, ale boję się, że nie wystarczy mi tej miłości na długo. On nie umie ze mną rozmawiać. Traktuje mnie jak swoich kumpli. Upokarza mnie rozmawiając ze mną na głośnomówiącym zestawie przy kumplach w pracy. Zwłaszcza jak mam problem z jego zachowaniem.i chce z nim o tym pogadać Pokochałam go bo myślałam, że ma szlachetne czyste serce. Teraz nie wiem czy się nie mylilam. Wychowuję dwójke dzieci. On mi czasem pomaga, ale najlepiej wychodzi mu smianie się ze mnie i robienie awantur, za to że w domu nie posprzatane. Jak ma wrócić z pracy to mnie skręca ze strachu, że nie zdążę sprzątać, obiadu zrobić i znowu będzie się czepiać. Ostayniej zimy, gdy mlodszy mial pol roku, potrafił mi zrobić awanturę za to, że rozpalajac w piecu nie posprzatalan po sobie i nie odlozylam na miejsce pogrzebacza. Neguje moje uczucia, nie szanuje ich. Myślę , że kobieta ” w odpowiednim” wieku nie pragnelaby takiego mężczyzny. Umieram przy nim. Usycham. Jedyna jego miłość, to kiedy chce mu się seksu. A tak to jest albo obojętny albo chamski albo traktuje mnie jak dziecko albo sierote. Kilka dni temu rozmawiałam z chłopakiem starszym idę mnie o dwa lata. Tak na marginesie to ostatnio nie rozmawiam z młodymi facetami. To był znajomy męża, dopiero go poznałam.rozmawial ze mną inaczej niz z facetami. A mój mąż czy że mną czy z samcami mówi tak samo ie czuje roznicy, żeby zwracał się szczególniej do mnie. Uświadomiłam sobie, że to wlasnie to mnie boli od długiego czasu. Między innymi to.

  2. malgorzatka pisze:

    Przyjemnie czytało się Pani historię. Z lekka nutka zazdrości i wzruszenia.

  3. tru pisze:

    WZRUSZAJACA MILOSC I O TAKA W DZISIEJSZYCH CZASACH JEST CIEZKO
    .GRATULUJE !!!!!

    TO BARDZO DOBRY WYBOR.
    WIERZE ,ZE TA MILOSC BEDZIE TRWALA WIECZNIE.
    I TEGO Z CALEGO SERCA ZYCZE.

  4. tru pisze:

    SAMO ZYCIE!!!

    WSZYSTKIE IMIONA I NAZWY MIAST ORAZ PANSTW BEDA ZMIENIONE,LUB OMIJANE W MOIM OPISANYM O MNIE
    DRAMACIE.
    TAK ,TO JEST DLA MNIE DRAMAT I PORAZAKA .
    A MOZE I NAWET NASTEPNA SZKOLA ZYCIA BO PRZECIEZ CALE ZYCIE UCZYMY SIE NA SWOICH BLEDACH,ALE UWAZAM,ZE W MOIM PRZYPADKU TO NIE BYL BLAD BO BYCIE ZE SWOIMI WNUKAM I OPIEKA NAD NIMI ORAZ MILOSC JAKA ICH DARZYLAM NIE NALAZA DO BLEDOW.
    MOJ KOCHANY WNUK MA TERAZ 6 LAT I Z PRZERWA 1-ROKU BO MUSIALAM NA ROK OPUSCIC KRAJ W KTORYM MIESZKALAM, BYLAM ZAWSZE PRZY NIM.ZAWSZE DLA MOJEJ CORKI BYLAM NA KIWNIECIE PALCEM.
    NAWET WTEDY KIEDY PRACOWALAM CIEZKO W SADACH ,ZARAZ PO PRACY JEZDZILAM DO NICH BO CIAGLE MIELI JAKIS PROBLEM .NO COZ JAK ODMOWIC DZIECKU SKORO POTRZEBUJE POMOCY!!!
    TRACILAM SWOJE DNIOWKI SWOJ CZAS KTOREGO DLA SIEBIE NIEMIALAM I SZCZERZE MOWIAC CZASAMI JUZ MIALAM DOSYC,ALE ZAL MI SERCE SCISKAL KIEDY WIEDZIALAM,ZE MOJA CORKA NIE MOZE NA NIKOGO LICZYC .
    JEJ MAZ A MOJ ZIEC DLA KTOREGO LICZY SIE TYLKO JEGO RESTAURACJA I OCZYWISCIE DZIECI KTORE NAPRAWDE BARDZO KOCHA ,MOJEJ CORCE NIGDY NIEOKAZYWAL CZULOSCI ,MILOSCI ITP.
    BYLA I JEST DLA NIEGO DO GOTOWANIA ,SPRZATANIA WYCHOWYWANIA DZIECI I PRACY W RESTAURACJI ORAZ WSZYSTKIE SPRAWY PAPIERKOWE DOTYCZACE NIEJ, PILNUJE I ZALATWIA ONA.
    PRACOWALA DO KONCA KAZDEJ CIAZY W JEGO RESTAURACJI .UPALY PO 40 STOPNI A ONA OPUCHNIETA JAK BALON Z 4KG DZIECKIEM W SWOIM LONIE PRACOWALA DO 7 A 8 SZLA NA CESARKE.ZADNEJ LITOSCI ZE STRONY MOJEGO ZIECIA.
    KIEDY ZBLIZAL SIE TERMIN PORODU MOJEGO WNUSIA,POWIEDZIALAM DO CORKI,ZE BEDE PO PORODZIE PRZY NIEJ DZIEN I NOC.
    NIE POTRZEBUJE POMOCY MAMO !!!CO TY MOWISZ CORCIU ,KAZDA MATKA PO PORODZIE POTRZEBUJE JEJ.
    MOJA CORKA MYSLALA,ZE URODZI DZIECKO I BEDZIE OK.
    NIE SLUCHALAM SIE JEJ.POJECHALAM DO SKLEPU I DOKUPILAM JESZCZE DLA MOJEGO WNUSIA DUZEGO PLUSZOWEGO MISIA , RAZEM Z MOIM ZIECIEM POJECHALISMY DO SZPITALA.TAM CZEKALISMY NA NASZA POCIECHE.
    CZEKALISMY NA NIA PRZED SALA POPORODOWA .KIEDY JA WYWOZILI ,PIERWSZE MOJE SLOWA BYLY CORCIU JAK SIE CZUJESZ I JAK WNUSIU?DOBRZE MAMUS, BO TAK ZAWSZE DO MNIE MOWILA,ALE MNIE BOLI ,WIEM,ALE TAK TO JEST PO PORODZIE.NIEMARTW SIE BEDE Z TOBA.
    ZOBACZYLISMY NASZA POCIESZKE BYL SLICZNY I NIE DLATEGO ,ZE TO MOJ WNUK,ALE ON JEST DO DZISIAJ PRZESLICZNY I TAKI KOCHANY.
    DZIEKUJE MAMUS,ZE JESTES POWIEDZIALA MOJA CORCIA,NIEWIEDZIALAM,ZE BEDE POTRZEBOWALA POMOCY.OK CORUS NIEMARTW SIE , BEDE PRZY TOBIE.PO WYJSCIU ZE SZPITALA POMAGALAM ILE MOGLAM,ALE SZCZERZE MOWIAC WTEDY NIEPRACOWALA I JAK JUZ DOBRZE SIE POCZULA,SAMA DAWALA SOBIE RADY.NIE UKRYWAM,ZE NA JEJ POMOC W WIELU PRZYPADKACH TEZ MOGLAM LICZYC .MIJALY DNI ,TYGODNIE ,MIESIACE I W MAJU MUSIALAM WYJECHAC DO SWOJEGO KRAJU.
    ZOSTAWILAM MOICH 2-WNUKOW BO SYN Z SYNOWA TEZ TAM BYLI ,ALE ZAWSZE WIEDZIALAM,ZE MOJA SYNOWA OKAZYWALA MU MILOSC I BYLO OK.W PRZYPADKU CORKI BALAM SIE,ZE NA ZIECIA NIE MOZE LICZYC A WIEC ZOSTALA JAKBY SAMA SKAZANA NA SAMA SIEBIE.JUZ PO MIESIACU NAPISALA NA GLOWNEJ STRONIE FACEBOOK ,,BRAKUJE MI CIEBIE,,A JA WIEDZIALAM CO TO SLOWO ZNACZY I Z PLACZEM POSZLAM DO MOJEJ MAMY POWIEDZIAM ,ZE MOGLABY MI OSZCZEDZIC SMUTKU ,TERAZ KIEDY MUSZE BYC TUTAJ,ALE ROZUMIALAM JA I SERCE BOLALO ,ZE ONA MNIE POTRZEBUJE BARDZIEJ NIZ MOICH DWOCH SYNOW.KOCHAM ICH TAK SAMO,ALE JAK JUZ PISALAM ,ONA NIEMIALA OPARCIA W NIKIM , BYLA W OBCYM KRAJU ZDANA SAMA NA SIEBIE.
    PO ROKU WROCILAM DO NIEJ ,BYLA SZCZESLIWA ,ZE WROCILAM.MOJ WNUSIU MNIE NIEPOZNAL,JAK WYJEZDZALAM MIAL TYLKO 9 MIESIECY,ALE SZYBKO MNIE ZAAKCEPTOWAL.ZAJMOWALAM SIE NIM DO WYJAZDU ,DO MOJEGO MLODSZEGO SYNA,BO TEN STARSZY BYL JUZ W NASZYM OJCZYSTYM KRAJU I TAM BYLISMY RAZEM PRZEZ ROK.DO CORKI WROCILAM PO MIESIACU TO BYLA NIESPODZIANKA NA URODZINY MOJEGO WNUSIA,ALE TYLKO NA MIESIAC BO ZE WZGLEDU NA BRAK PRACY CHCIALAM WROCIC SPOWROTEM .
    JEDNAK PO TYM CO ZOBACZYLAM NIEBYLO MOWY O ODJEZDZIE.MOJA CORKA PO ZAWIEZIENIU MOJEGO WNUSIA DO ZLOBKA, PRACOWALA OD RANA .O GODZINIE 16-17 ZABIERALA GO I SPOWROTEM SZLA DO PRACY Z MALUSZKIEM.W RESTAURACJI W KONCIE STALO LOZECZKO I NAD NIM WENTYLATOR,TAM W TE UPALY W MALYM POMIESZCZENIU W KTORYM ZNAJDOWALY SIE ROZNE PRZETWORY SPOZYWCZE, SPAL MALUSZEK DOPOKI BYLA PRACA.
    I TAK BYLO CODZIENNIE.
    O NIC NIEPYTALAM BO SZLAK MNIE TRAFIAL W SRODKU , ZABRALAM MALUSZKA I POJECHALAM Z NIM DO DOMU CORKI,ALE W TYM DNIU RAZEM Z NIA.NASTEPNE DNI PO ZLOBKU ZAJMOWALAM SIE MALUSZKIEM.ICH ZDANIE BYLO TAKIE,ZE MUSI CHODZIC DO ZLOBKA BO LEPIEJ BEDZIE SIE ROZWIJAL ,ZRESZTA MIAL JUZ 2-LATKA.MOJ WNUSIU ODZYL ,BO NIEMUSIAL CZASU SPEDZAC W RESTAURACJI I SPAC TAM W TE UPALY.ZAJMOWALAM SIE NIM Z WIELKA MILOSCIA.WLACZYLAM MU BAJKI NA INTERNECIE .PIERWSZA NICH TO BYLA MASZA I NIEDZWIEDZ,BYL TAKI SZCZESLIWY I SKAKAL Z RADOSCI JAK OGLADAL TA BAJKE.SIEDZIAL U MNIE NA KOLANACH I RAZEM A JA GO CMOKALAM PO SZYJCE.
    JEDNAK DOM W KTORYM MIESZKALI NALEZAL DO RODZICOW MOJEGO ZIECIA A JA MUSIALAM SIE UKRYWAC I ZA KAZDYM RAZEM JAK MIELI PRZYJECHAC TO MOJ ZIEC DZWONIL DO MOJEJ CORKI,ZE MUSZE WYJSC BO PRZYJEZDZAJA JEGO RODZICE.ZA KAZDYM RAZEM ROZUMIALAM KIEDY MOJA CORKA ROBILA SMUTNA MINE A NIEMOGLA OBSTAC ZA MNA BO NIEMIALA TAKIEGO PRAWA SPRZECIWU.CO JA IM ZROBILAM ,ZAPYTALAM?
    NIC MAMUS ODPOWIEDZIALA.
    POSTANOWILAM ODEJSC O DNICH I ZAMIESZKAC SAMA,ALE PO PRACY ZAWSZE PRZYJEZDZALAM I ZAJMOWALAM SIE MOIM WNUSIEM .OCZYWISCIE ZAWSZE MIALA MOJA CORCIA WSZYSTKO GOTOWE WLACZNIE Z PRANIEM ,PRASOWANIEM POPROSTU CHCIALAM JEJ POMOC I KIEDY MALUSZEK ZASNAL ,ALBO ZAJAL SIE CZYMS JA KAZDY MOMENT WYKORZYSTALAM ZEBY JEJ COS ZROBIC,ALE ,ZE TEZ JESTEM Z NATURY SZYBKA TO WYRABIALAM SIE, ZEBY MIEC CZAS DLA MOJEGO SKARBA.
    TAK JUZ BYLO ZAWSZE ,NAWET KIEDY PRACOWALAM CIEZKO W SADACH CZY POZA ICH MIASTECZKIEM TO I TAK CIAGLE MUSIALAM TRACIC ALBO DNIOWKI LUB W WOLNE ZAJMOWAC SIE WNUSIEM ITP.
    KIEDY PO 3-LATACH NA SWIAT PRZYSZLA MOJA WNUSIA ,TEZ BYLAM PRZY NIEJ DZIEN I NOC W SZPITALU I W DOMU PRZEZ 2-TYGODNIE.POTEM POJECHALAM DO PRACY,ALE PO TYGODNU ZADZWONIL TELEFON ,MAMUSIU MOZESZ PRZYJECHAC ZAJAC SIE DZIECMI BO JA MUSZE ISC DO PRACY.ZAMARLAM,MOJA CORKA 3-TYGODNIE PO CESARCE MUSI ISC DO PRACY ,BO MOJ ZIECIU NIEMOZE ZATRUDNIC KOBIETY?A ONA NIEMOZE SIE SPRZECIWIC NATOMIAST MNIE JAKO MATKE SERCE BOLI I TEZ NIEMOGE SIE MIESZAC.ZNOWU WZIELAM WOLNE I POJECHALAM.DOBRZE ,ZE MIALAM TAKA PRACE ,OPIEKE NAD CHODZACYM DZIADKIEM A JEGO DZIECI BYLY BLISKO ZAWSZE I WIEDZIELI O TYM,ZE GDYBY COS SIE DZIALO JA MUSZE JECHAC.
    BYLAM PRZEZ TYDZIEN.POZNIEJ JUZ DO 1.5 ROKU DOPOKI MALUTKA NIEPOSZLA DO ZLOBKA,JEZDZILAM Z SOBOTY NA NIEDZIELE I MIEDZY CZASIE JAK COS IM WYPADLO.ZRESZTA I TAK TRWALO TO KROCEJ BO WROCILAM DO NICH ,ALE ZAMIESZKALAM SAMA.WTEDY JUZ BYLAM NAKRECONA JAK BUDZIK BO CIAGLE IM COS WYPADALO A JA NIEMIALAM CZASU DLA SIEBIE.KIEDY ZNALAZLAM PRACE W BUDYNKU W KTORYM ZAMIESZKALA TEZ MOJA CORKA I MIESZKANIE NA PRZECIWKO NIEJ,BYLAM JUZ KOMPLETNYCH OBROTACH .
    0 8 GODZ PRACA A,ZE BYLAM SAMA TO MIEDZY CZASIE WCHODZILAM NA GORE DO CORKI I ROBILAM JEJ WSZYSTKO. SCHODZILAM I KONCZYLAM TO CO ZACZELAM W PRACY.POTEM SZLAM DO BABCI U KTOREJ PRACOWALAM.OD BABCI DO CORKI BO CHODZILA 3-RAZY W TYGODNIU NA GIMNASTYKI.POKAPALAM DZIECI,NAKARMILAM JE I COS JESZCZE ZAWSZE BYLO DO ROBOTY.I TAK CODZIENNIE,ALE POTEM DOSZLA MI JESZCZE PRACA U MOJEGO ZIECIA W RESTAURACJI OD GODZ 20 DO 24.MIEDZY CZASIE JAK MIALAM GODZINY WOLNE TO TEZ DZWONILI ZEBYM PRZYSZLA.BYLAM NA PELNYCH OBROTACH ,NAWET KIEDY CHOROWALAM TO TEZ NIEBYLO SLOWA NIE.Z PRZEZIEBIENIA DOSZLO DO ZAPALENIA OSKRZELI ,PLULAM FLEGMA ,POPROSILAM CORKE ZEBY KUPILA MI ANTYBIOTYKI.WIEDZIALA,ZE JESTEM CHORA ,ALE JAK TO SIE MOWI NIEMA ZMILUJ SIE.ILEKROC BYLAM CHORA I MOJA CHOROBA ZARAZALAM DZIECI I CORKE,MUSIALAM SIE POTEM NIMI OPIEKOWAC BO NIEMIELI SILY ,ALE JA ZAWSZE JA DLA NICH ZNAJDOWALAM.KTOREGOS DNIA UPADLAM U NICH W RESTAURACJI NA KOLANO .NIE BOLALO MNIE,ALE PO KILKU DNIACH ZACZELO MNIE BOLEC,OPUCHLO I CIEZKO BYLO MI CHODZIC,ALE KOGO TO OCHODZILO?W KONCU PO 2-MIESIACACH CORKA ZAWIOZLA MNIE DO LEKARZA ,ZROBILAM BADANIA I WYKAZALO,ZE MAM PLYN W KOLANIE I KOSC JEDNA NACHODZI NA DRUGA,WYDALAM SPORO KASY,ALE ZADEN LEKARZ MI NIE POMOGL.DOPIERO KIEDY JUZ NIEMOGLAM CHODZIC POJECHALAM SAMA NA POGOTOWIE I MLODY LEKARZ ZALECIL MI ODPOWIEDNIA TERAPIE.ULZYLO MI TYLKO,ALE TEN PROBLEM JUZ NIGDY SIE NIESKONCZY I JEDNA NOGA JUZ ZAWSZE BEDZIE INNA.POKONCZYLY SIE PRACE SEZONOWE I PRACA U BABCI TEZ.NASTALY CIEZKIE CZASY.ZOSTALAM BEZ PRACY ,ALE W MOMENCIE KIEDY POTRZEBOWALAM POMOCY ,POMOGL MI MOJ ZOEC I MOJA CORKA,ALE NIE ZA DARMO BO PRZECIEZ TO CO POMOMOGLI TO MUSZA ODZYSKAC.
    ZRESZTA I TAK NIGDY NIE PRZYJELABYM NIC JESLI MIALABYM NIEODDAC.UWAZAM ,ZE TO RODZICE POWINNI DAWAC DZIECIOM A NIE ODWROTNIE.CHYBA,ZE RODZIC JEST W TRAGICZNEJ SYTUACJI TO JA OSOBISCIE JAKO DZIECKO POMOGLABYM .
    POTEM JUZ W LUTYM MOJ ZIECIU ZALAPAL ,ZE MOGE JUZ U NICH ZACZAC PRACE OD 6.30 NA 3-GODZ A POTEM W SEZONIE DOJDZIE WIECEJ PRACY.UCIESZYLAM SIE BO ZAWSZE DOBRZE MI SIE U NICH PRACOWALO I NIGDY Z NIKIM NIEBYLO PROBLEMU.CZULAM TO ,ZE JESTEM LUBIANA W PRACY ,BO NALEZE DO OSOB KTORE NIESPRAWIAJA KONFLIKTU.NO CHYBA,ZE KTOS ZNAJDZIE SIE TAKI KTO ZACZNIE TOBA POMIATAC.
    I KTOS TAKI SIE ZNALAZL,ALE TO JESZCZE NIE TERAZ.
    ZACZELAM PRACE I ZARAZ PO NIEJ CODZIENIE CHODZILAM DO MOJEJ CORKI SPRZATAC ,PRAC PRASOWAC.WSZYSTKO MIALA ZAWSZE GOTOWE,CHCIALAM ZEBY BYLA SZCZESLIWSZA I WIECEJ CZASU DLA SIEBIE.MIALAM TEZ SWOJ DOM O KTORY MUSIALAM TEZ ZADBAC NO I PIESKA ORAZ MOJEJ CORKI TO 2 PIESKI Z KTORYMI WYCHODZILAM NA SPACERY ,KAPALAM, DAWALAM JESC.3-RAZY W TYGODNIU MIALA GIMNASTYKE ,POTEM DOSZLA PILKA NOZNA MOJEGO WNUSIA I TEZ 3-RAZY W TYGODNIU.MIEDZY CZASIE PRZED TYMI ZAJECIAMI DOSZLY LEKARZE,KOSMETYCZKA ROBIENIE PZANOKCIE LUB FRYZJER.PRAKTYCZNIE ZERO CZASU I ZERO LITOSCI DLA MATKI.WTEDY JESCZE BYLO JAKO TAKO,ALE KIEDY ZACZAL SIE SEZON?
    DOSZLY MI GODZINY PRACY OD 19-23-24 I MIEDZY CZASIE JAK BYLO DUZO KLIENTOW MUSIALAM ISC DO PRACY ORAZ W GODZINACH RANNYCH.MOZECIE SOBIE WYOBRAZIC NA JAKICH OBROTACH ZYLAM.
    POTEM ZACHOROWALI TESCIE MOJEJ CORKI I DOSZLO OBOWIAZKOW ,BO MOJ ZIECIU ,MUSIAL BYC W SZPITALU A CORKA W RESTAURACJI .KIEDY JUZ WYSZEDL TESCIU ZE SZPITALA I ZAMIESZKAL U CORKI Z TESCIOWA KTORA NA NOC JEZDZLA DO SWOJEJ CORKI.MOJEJ CORCE PRZYBYLO 100 OBOWIAZKOW,OPUSZCZALA GIMNASTYKE I INNE PRZYJEMNOSCI .POTEM TESCIOWA UPADLA I SKONCZYLA W SZPITALU A NA KONIEC W GORSECIE.LUDZIE KTORZY KAZALI MI OPOSCIC SWOJ DOM BO PRZYJEZDZAJA ,TERAZ SA U MOJEJ CORKI I ONA SIE NIMI OPIEKUJE A KIEDY TESCIOWA IDZIE DO SZPITALA CALY OBOWIAZEK SPADA TEZ NA MNIE,BO MUSZE SIEDZIEC Z TESCIEM I Z WNUKAMI.PRZYZNAM SZCZERZE ,ZE ROBILAM TO ZE SZCZERYCH CHECI I NIGDY TEGO NIKOMU NIEWYPOMNIALAM TYMBARDZIEJ ,ZE TESCIU CORKI OKAZAL SIE MILYM CZLOWIEKIEM I NIKOMU NIESPRAWIAL PROBLEMU,NAWET NIEKTORZY DOSZLI DO WNIOSKU,ZE CALE ZAMIESZANIE JEST POWODOWANE PRZEZ TESCIOWA A JA NIE CHCE WNIKAC W SZCZEGOLY BO TO NIE MOJA DZIALKA.PISZE O TYM JAKO O PRZYKLADZIE ,ZE KIEDY MOJA NOGA MNIE BOLALA,KIEDY BYLAM BARDZO CHORA ,MOJA CORKA NIE OPUSCILA GIMNASTYKI DLA MNIE LUB INNYCH PRZYJEMNOSCI.OJ PRZEPRASZAM BO 2-3 RAZY POJECHALA NA NIA ,ALE PROSILA ZEBY TESCIOM O TYM NIEMOWIC.
    NAWET KIEDY CORKA TESCIOWEJ WYRZUCILA JA ZDOMU I CHCIELI WYJECHAC NA WIOSKE BO TAM MIESZKAJA.JA ZAPROPONOWALAM IM ,ZE MOGA ZAMIESZKAC U MNIE A JA U CORKI BO POTRZEBUJA JESZCZE OPIEKI A ICH SYN I MOJA CORKA MIESZKAJA BLISKO MNIE TJ NAPRZECIWKO.TESCIU CHCIAL ZOSTAC,ALE TESCIOWA KATEGORYCZNIE ODMOWILA BO WSZEDZIE DOBRZE ,ALE W DOMU NAJLEPIEJ.MOJA PROPOZYCJA BYLA ZE SZCZERYCH CHECI,TAKA JUZ JESTEM I NIEPOTRAFIE TEGO ZMIENIC.
    WYJECHALI A DOM TRZEBA BYLO DOPROWADZIC DO PORZADKU ,NIE,NIE NIE BYLO BRUDNO ,ALE BYLY ZAMIANY MIEJSC NA POKOJE I TO TRZEBA BYLO DODATKOWO ZMIENIC I PRZYWROCIC DO STANU PIERWOTNEGO.A MOJA CORCIA MOGLA ZNOWU SPELNIAC SWOJE MARZENIA ZA TO MNIE TEZ ODESZLO WIECEJ OBOWIAZKOW BO NIEMUSIALAM ZMIENIAC I PRAC ORAZ PRASOWAC DODATKOWYCH RZECZY CZY DBAC O ODPOWIEDNI POSILEK I PODAWANIE LEKARSWTW DLA TESCIA.DOBRZE ,ZE WSZYSTKO ZAKONCZYLO SIE POMYSNIE I ,ZE DWOJE STARUSZKOW WYZDROWIALO A JA CIESZE SIE ,ZE MOGLAM W JAKIMS MALYM STOPNIU ZAJAC SIE I POMOC.MOZE KIEDYS KTOS MNIE OKAZE POMOC I ZLITUJE SIE KIEDY BEDE CHORA,ALE NIEWYOBRAZAM SOBIE ZEBY KTOS KTO SAM CHORUJE DAWAL ZE SIEBIE WSZYSTKO .
    DOWIEDZIALAM SIE OD CORKI,ZE ZWOLNILA DOBRA KELNERKE ,BO CHCIALA WOLNY DZIEN A TEN MOJEJ CORCE NIEODPOWIADAL.LUBIALAM JA I Z NIA PRACOWALAM ROK WCZESNIEJ ,NIGDY NIEBYLO PROBLEMOW.
    NA JEJ MIEJSCE PRZYJELA INNA.
    PIERWSZY RAZ JA ZOBACZYLA W ICH RESTAURACJI,BYLO SWIETO ,POSZLISMY COS ZJESC.
    PO GODZINIE PRZYJECHALA DO PRACY NA KTORA MIALA BYC O GODZ 15-16 A ZJAWILA SIE O PRAWIE 2 GODZINY WCZESNIEJ PO TO TYLKO ZEBY SOBIE POSIEDZIEC.
    SZCZERZE MOWIAC OD PIERWSZEJ CHWILI NIE POCZULAM DO NIEJ SYMPATI,ALE CZY MUSZE?CHYBA NIE POMYSLALAM.KAZDY MA SWOJ TEREN I SWOJE OBOWIAZKI A WIEC KAZDY MUSI ROBIC TO CO DO NAS NALEZALO.CORKA JA TAK WYCHWALALA,ZE TAKA CZYSTA iiiii.
    ZACZAL SIE SEZON I MOJA STALA POPOLUDNIOWA ZMIANA PRZYPADALA Z NIA.
    OD PIERWSZEGO DNIA ZAUWAZYLAM,ZE SIE BARDZO PEWNIE PANOSZY,ZE ROBI CO CHCE,ZE MOJ ZIECIU WPATRZONY W NIA JAK W OBRAZ,ZE MOWI DO NIEJ MILE SLOWKA,USLUGUJE JEJ W PRZYNOSZENIU TALERZY W PODAWANIU KAWY I NAWET NAPOJ PRZYNOSI JEJ POD NOS,ZE PIJE Z NIM PIWKO PRZY STOLE A MOJ ZIECIULEK JEST BARDZO SZCZESLIWY I WESOLY.POMYSLALAM SOBIE Z BOLEM W SERCU,BOZE DLACZEGO?
    MOJA CORKA NIGDY OD NIEGO NIE USLYSZALA NAWET JAK SIE CZUJESZ KIEDY BYLA CHORA CZY PO PORODACH.NIGDY NIEPOMOGL JEJ W NICZYM.PO PORODZIE WNUSI OTWIERAL SALE SZPITALNA KLADL JEJ BUTELKI Z WODA PRZY LOZKU I WYCHODZIL.NIEZAPYTAL SIE CZY MA NA COS OCHOTE JAK TO KOBIETA PO PORODZIE.INNI MEZOWIE BYLI ZE SWOIMI ZONAMI NAWET W NOCY.MOJA CORKA PLAKALA A JA JA POCIESZALAM.PATRZALAM NA TO BARDZO DLUGO I KTOREGOS DNIA NIEPAMIETAM W JAKICH OKOLICZNOSCIACH JEJ TO POWIEDZIALAM BO SZCZERZE MOWIAC ZEBY NIESPRAWIAC JEJ BOLU CHCIALAM TO UKRYC,ALE COS CHYBA ONA ZACZELA MOWIC I JA JEJ OPOWIEDZIALAM.ZADZWONILA DO ZIECIA,ALE WYPARL SIE WSZYSTKIEGO A MOJA CORCIA MU UWIERZYLA.POWIEDZIALAM TEZ ,ZE NIECHCE ZEBYONA WYDAWALA MI POLECENIA BO JA WIEM CO MNIE NALEZY I POLECENIA MOZESZ DAWAC MI TY I TWOJ MAZ.A ONA ROBI TO Z WIELKA AROGANCJA TZN TAK JAKBY TO ONA CZULA SIE TAM SZEFOWA.KTOREGOS DNIA WYSPRZATALAM UBIKACJE ,ALE NA JEDNYM ZLEWIE BYLA NIEWIDOCZNA MALA KROPECZKA.ZAWOLALA MNIE I ZAPYTALA CO TO JEST ,TUTAJ PRZYCHODZA KLIENCI I WEZ TO ZARAZ WYCZYSC.O ILE PAMIETAM TO TA KELNERKA KTORA ZWOLNILI ZAWSZE PRZEDEMNA PRZYCHODZILA I JAK BYLY ZABRUDZONE TOALETY TO SPRZATNELA JE BO TO TEZ BYL JEJ OBOWIAZEK ORAZ DOPOKI JA NIE PRZYSZLAM TO ONA W WOLNYM CZASIE COS ZAWSZE ZROBILA.NATOMIAST TA PANI PALCEM NE TCHNELA,ZAWSZE KIEDY PRZYCHODZILAM TO NAWET JAJ NIEBYLO KLIENTOW TO ONA PIWKO PILA Z MOIM ZIECIEM A WE WNATRZ POZAL SIE BOZE.CIAGLE SIE MNIE CZEPIALA ,MASZ STAC TU A NIE TAM.NA DRUGI DZIEN MIALA DOBRY HUMOREK BO CO DWA DNI MIALA INNY
    I KIEDY BYL TEN DOBRY ,MOWILA CHODZ TUTAJ NIE STOJ TAM.NIEROZUMIALAM TEJ KOBIETY.W KONCU ZACZELA MNIE PONIZAC NP RZUCIC PAPIER NA PODLOGE I NIEPODNIESC A ZARAZE PERWIDNIE ZAPYTAC SIE MNIE CHYBA NIESZKODZI?TO JA TAM SPRZATALAM A NIE ONA.ZAPYTALAM ZIECIA CZY PODLAC TERAZ KWIATKI NA ZEWNATRZ,TAK MOZESZ TERAZ.NALALAM WIADRA WODY PO 10 LITROW I ZACZELAM PODLEWAC,NAGLE SLYSZE JAK ONA DO NIEGO MOWI GLOSNO ,DLACZEGO ONA PODLEWA KWIATY!!!MOJ ZIECIU KRZYKNAL NA MNIE I ZAKOMUNIKOWAL ,ZE NIEWOLNO MI O TEJ PORZE PODLEWAC.PYTAM SIE KTO TAM JEST SZEFEM?MNIE NIE WOLNO BYLO STAC TAM GDZIE RZECZYWISCIE MOZNA BYLO ,ALE KIEDY PRZYCHODZILI KLIENCI SAMA WIEDZIALAM,ZE MUSZE ODEJSC.2-3 RAZY SIE ZAMYSLILAM A ONA DO MNIE MACHNELO REKA JAK BABA DO KUR MOWI ASIO TAK ONA DO MNIE.NATOMIAST ONA MOGLA SIEDZIEC ZE SWOIMI KLIENTAMI PIWKO PIC LUB ZE ZNAJOMYMI KTORZY DO NIEJ PRZYCHODZILI.MOGLA ROZWALAC SIE NA KANAPIE I Z ZEWNATRZ CZYMAC GLOWE, ROZMAWIAC ZE ZNAJOMYM ,BO TO JEST OTWARTA RESTAURACJA TZN BEZ OKIEN .
    KTOREGOS DNIA ZACZELA MOWIC MI,ZE MOJA CORKA MA BARDZO ZNISZCZONE NOGI.ODPOWIEDZIALAM JEJ DLACZEGO?BO CALE CIAZE W TE UPALY Z TYM BRZUCHEM I KILOGRAMAMI PRACOWALA CIEZKO PFFFFFFUUUUUUUUUUTO JEJ SPRAWA ODPOWIEDZIALA Z IRONICZNA MINA.ONA MOJA CORKE MA ZA NIC A TE POZORY ,ZE JEST TAKA WSPANIALA TO SA BARDZO MYLNE.
    KTOREGOS DNIA ZNAJOMY ZE SKLEPU PRZYSZEDL DO NICH .MOJ ZIECIU MOWI POSIEDZ JESZCZE POGADAMY .NIE,NIE POWIEDZIAL SPIESZE SIE BO CHCE Z ZONA GDZIES WYJSC.MOJ ZIECIU NIEWIEDZAC ,ZE JA SLYSZE ICH ROZMOWE ,POWIEDZUAL DO NIEGO,TY GLUPI JESTES!!!Z ZONA ?ZMIEN SOBIE ,ZOBACZYSZ JAK TO SMAKUJE, TO NIE TO SAMO.NIEMOWILAM O TYM CORCE UZNALAM,ZE NIEWARTO DOLEWAC OLIWY DO OGNIA.MOZE KIEDYS SAMA SIE PRZEKONA.
    JEDNAK PO TYM OSTATNIM INCYDENCIE O KTORYM OPOWIEDZIALAM CORCE,ALE ZIEC JA PRZEKONAL,ZE TAK NIE JEST,TROCHE SIE USPOKOILO,ALE TO BYL DESZCZ PRZED BURZA BO PO TYGODNIU CZY DWOCH PANI KELNERKA ZNOWU ZACZELA MNA SZARGAC .SZCZERZE MIALAM NADZIEJE,ZE WYTRWAM DO KONCA SEZONU,ALE NIE BYLO SZANS.POPLAKALAM SIE I OPUSCILAM PRACE PODESZLA DO MNIE PANI KUCHARKA WSPANIALA KOBIETA,PROSILA ZEBYM ZOSTALA,DRUGA KELNERKA PROSILA O TO SAMO.POWIEDZIAM NIEMOGE BO TO TRWA JUZ ZBYT DLUGO I NIEMAM JUZ SILY.OCZYWISCIE TAMTA ZACZELA PLAKAC I ODEGRALA ROLE POSZKODOWANEJ,ZE JA JEJ MACHALAM REKA PRZED TWARZA A ONA TEGO BARDZO NIE LUBI.NIEMACHALAM JEJ ,POPROSTU ZACZELA SIE MNIE CZEPIAC A JA MOWIAC DO NIE GRZECZNIE I SPOKOJNIE BO NIE LUBIE SIE KLUCIC I JAK WIELU LUDZI JAK COS MOWIA TO POKAZUJA REKA TO JEST TAKI ODRUCH I CO INNEGO MACHAC A CO INNEGO KRECIC NIA W LEWO I PRAWO.NO COZ MUSIALA COS POWIEDZIEC ZRESZTA I TAK ZOSTALA KOZLEM OFIARNYM OBRZUCONYM BLOTEM PRZEZ MOJA CORKE.ZOSTALAM WYZWANA O KURWY ,SZMATY PIERDOLONEJ.CO DZIENNIE WIADOMOSCI NA INTERNECIE I UBLIZANIE MI.NAWET PRZYSZLA DO MNIE I ZAPYTALA SIE CZY POJDE DO PRACY.ODPOWIEDZIALAM,ZE NIE POJDE TAM GDZIE MNIE PONIZAJA.TY KURWO,SZMATO ,UDERZYLA MNIE PIESCIA W NOS AZ KREW MI POSZLA Z NOSA,OCZYWISCIE ZAPRZECZYLA TEMU.
    NAPISALA MI NA FACEBOOKU PONIZAJA CIE DZIWKO BO JESTES SMIECIEM.MAM TE WSZYSTKIE WIADOMOSCI I WYSLALAM JE DLA SYNA MA GMAIL.ZABRONILA MI SIE WIDYWAC Z MOIMI WNUKAMI .NAPISALAM DO NIEJ CZY CHCE MOJE KWIATY .ODPISALA TY KURW…O NIEPOKAZUJ MI SIE NA XORYZONCIE.NIEWOLNO CI PISAC KOMENTARZY ANI ZYCZEN DLA MOICH DZIECI I DLA MNIE NA FACEBOOKU BO CI SZMATO TAKIEGO WSTDU NAROBIE NA FACEBOOKU ,ZE MNIE POPAMIETASZ DO KONCA ZYCIA.ZOSTAWILAS MNIE I MASZ MNIE W DUPIE WSZYSTKIE OBOWIAZKI SPADLY NA MNIE NIE CHCE ZNAC!!!!I WIELE IINYCH OKROPNYCH WIADOMOSCI.MOWI ,ZE DRUGI RAZ JA OPUSZCZAM.
    KIEDY ODESZLAM OD JEJ OJCA ,MIALA PRAWIE 20 LAT , MOJ SYN SKONCZONE 18 A TEN NAJMLODSZY MIAL 10 I PO SPELNA ROKU ZABRALAM GO DO SIEBIE.WALCZYLAM ZEBY MI MOJ MAZ GO ODDAL I W KONCU UDALO SIE.
    CORKA I TAMTEN SYN NIECHCIELI JECHAC DO INNEGO MIASTA BO W TYM W KTORYM BYLI KONCZYLI SZKOLY MIELI KOLEGOW I POTEM PRACE.DBALAM O NICH NAWET Z DALEKA.MOJ BLAD BYL TYLKO TAKI,ZE ODESZLAM Z INNYM MEZCZYZNA Z WZAJEMNA MILOSCIA I TO ,ZE BYL MLODSZY ODEMNIE A JA WIEDZIALAM,ZE TO NIEPOTRWA WIEKI I W KONCU KIEDY CHCIALAM Z NIM PO PRZYJEZDZE OD SYNA I CORKI POWIEDZIEC MU O TYM ,ZE NA SWIETA CHCE ODEJSC I MUSIMY SIE ROZSTAC TO ON PIERWSZY MNIE WYPRZEDZIL KIEDY PRZEBYWAL W POLSCE NA SWIETACH BOZEGO NARODZENIA,OSZCZEDZIL MI KLOPOTU.ZRESZTA CHCIALAM ZEBY ULOZYL SOBIE ZYCIE A JA I TAK DO NIEGO NIC JUZ NIECZULAM.BYLO FAJNIE BO NAPRAWDE DBAL O MNIE I MOJE DZIECI,ALE CIAGLE BYL PIJANY ,OCZYWISCIE,ZE BEZ AWANTUR ,ALE WIDZAC CODZIENNIE SWOJEGO PARTNERA JAK SIE PRZEWRACA A RANO WSTAJE NA KACU ,ZNIECHECASZ SIE I POWOLI SLABNIESZ. NO COZ MOJE MALZENSTWO NIE BYLO UDANE I MOJA CORKA TEZ MIALA PRETESJE DLACZEGO NIEODESZLAM OD MEZA JAK BYLI MALI TYLKO MUSIELI PATRZEC NA TO WSZYSTKO.
    PRZYSZLA DO MNIE ZNOWU ,ALE Z MOIM WNUSIEM ,ALE NAPRAWDE TYLE SIE WYDARZYLO,ZE NIEPAMIETAM PO CO PRZYSZLA ,WIEM TYLKO ,ZE MI ZNOWU COS ZLEGO POWIEDZIALA PO POLSKUTAK ZEBY WNUSIU NIEROZUMIAL I DOBRZE.NIEMIALAM PRAWA GO PRZYTULIC,ALE ZDARZYLAM MU POWIEDZIEC SKARBIE PAMIETAJ ,ZE CIE BARDZO KOCHAM.WIECEJ JUZ GO NIEZOBACZYLA ANI TEZ JEGO SIOSTRY MOJEJ WNUSI.
    ZAWSZE BYLAM PRZY NICH .CODZIENNIE BYLA Z NIMI ,BAWILAM SIE ZNUMI ,KAPALAM ICH SZYKOWALAM JEDZENIE ,KARMILAM.NAWET RANO W NIEDZIELE KIEDY WRACALAM Z PRACY SZLAM DO NICH ,OTWIRALAM DRZWI A ONI JESZCZE BYLI W LOZKA,CORKA SPALA.PRZYGOTOWALAM IM MLECZKO ,UBRALAM ,PRZEWINELAM I BYLAM Z NIMI ZEBY MOJA CORKA MOGLA SOBIE POSPAC.CO IM SWITA W TYCH MALUTKICH NIEWINNYCH MOZDZKACH.DLACZEGO BABCIA ZNIKNELA TAK NAGLE Z NASZEGO ZYCIA .ZAWSZE BYLA PRZY NAS .NAWET SIE Z NAMI NIEPOZEGNALA.MOJA CORKA JEST WSPANIALA MATKA,ALE POPELNILA WIELKI BLAD MIESZAJAC W TO WLASNE DZIECI A MOJE WNUKI.NIE POMYSLA O TYM ,ZE DZIECI CIRPIA A MOZE IM POWIEDZIALA,ZE BABCIA MUSIA NAGLE WYJECHAC I NIEZDARZYLA SIE Z WAMI POZEGNAC?ALE PRZECIEZ SA TELEFONY A MNIE JUZ NIEMA PRAWIE POLTORA MIESIACA .MOJ WNUSIU MIAL URODZINY ,BABCIA BY NAPEWNO ZADZWONILA GDYBY TYLKO MOGLA.MIMO TEGO ,ZE MI ZABRONILA TO JA I TAK NAPISALAM NA FACEBOOKU ZYCZENIA DLA MOJEGO WNUSIA ,ALE ON JEST MALY I NIEMA FB WIEC NIEWIE O TYM,ZE BABCIA DO NIEGO NAPISALA A MOJA CORKA NAPEWNO NIEPRZEKAZE BO TAK JAK POWIEDZIALA,ZE ODDA MI PIENIADZE KTORE ZAROBILAM JAK BEDZIE CHCIALA BO TO BEDZIE KARA OD NIEJ ZA TO CO JEJ ZROBILAM.
    NAPISALA DO MNIE NA FACEBOOKU ,ZE WLASCICIELKA U KTOREJ MIESZKALA PRZYSZLA DO NIEJ I UPOMINA SIE O JAKIES PIENIADZE ZA PRAD.NAPISALAM DO WLASCIELA,ZE CZYNSZ MIALAM ZAPLACONY DO 1 SIERPNIA A ODCHODZE 19 I TO CO JEST OD 20 DO 1 TO JEST ZA PRAD .WYSLALA MI JEGO ZONA WIADOMOSC,ZE ZA PRAD JESTEM WINNA 33 EURO A WIEC POLOWE JESZCZE POWINNI MI ODDAC BO ZA 10 DNI WYCHODZI 66 EURO.ODPISALAM CORCE ,ZE JESTEM CZYSTA I JUZ WYSLALAM WIADOSC DO PERYKLISA.
    WYSLALA MI NASTEPNE WIADOMOSCI W KTORYCH NIE OSZCZEDZALA MNIE WOGOLE.
    WIECZOREM ZADZWONIL MOJ SYN Z NASZEGO KRAJU I POWIEDZIAL,ZE CORKA WYPISUJE DO NIEGO WIADOMOSCI ,ZE JESTES WINNA ZA WODE,PRAD I CZYNSZ.TO DZIWNE BO DO MNIE NAPISALA,ZE ZA PRAD.
    MAMI ODPISALEM JEJ ,ZE NIECH SIE W KONCU NAUCZY SZANOWAC MATKE BO JAK NIE TO TE WSZYSTKIE WIADOMOSCI JAKIE PISALAS DO MAMY I KTORE JA MAM ,WYSLE PUBLICZNIE NA FACEBOOK I NIECH SIE WSZYSCY DOWIEDZA JAKA JESTES CORKA.MAME TRAKTOWALAS JAK SMIECIA A OBCEJ KOBIECIE WCHODZISZ W TYLEK BEZ WAZELINY?ITD.TO NIEPOMOGLO BO ZARAZ NA DRUGI DZIEN ZOBACZYLAM KOMENTARZ NA FB POD MOIM KOMENTARZEM NA PROFILU SYNA.NIEWIEM DLACZEGO TAK KLAMIE ,NIGDY NIC NIEMOWILAM DO NIEJ NA TEMAT MOICH SYNOW.NAWET BYLA NIERAZ ZLA NA MNIE .ZE JA OBSTAJE ZA NIMI.SERCE MNIE BOLALO,ZE NIE JEST TAK JAK POWINNO BYC.ONA JEST POPROSTU ZAZDROSNA.
    KIEDY W MAJU BYLAM U MOJEGO SYNA NA CHRZCINACH WNUSI NI ICH SLUBIE MOJA CORKA NA KUPYWALA PREZENTY DZIECIOM Z MYSLA,ZE ONI TEZ JEJ COS KUPIA.TAK SIE NIE TALO.PO POWROCIE DO DOMU ZROBILA MI STRASZNA AWANTURE,ZE CO TO ZA SKURWYSYNY ,BENKARTY NIEUMIEJA SIE ODWDZIECZYC.DZWONILA DO NICH I WYZYWALA ICH OD ROZNYCH,ALE WSTYD!!!!!!!!!!TY JESTES WINNA ZA WSZYSTKO BO POWINNAS IM TAM POWIEDZIEC,ZE POWINNI MI COS KUPIC OBERWALO MI SIE BARDZO.
    OSKARZALA MNIE TEZ,ZE MIALAM TEN WYJAZD ZAPLANOWANY .SZCZERZE MOWIE ,ZE NIEMYSLAM O TYM DOPOKI MOJ SYN NIEZAWIOZL MNIE NA LOTNISKO I PO ODPRAWIE OKAZALO SIE ,ZE ZA POZNO ZAJECHALISMY A KONTROLA ZAJELA DUZO CZASU I UCIEKL MI SAMOLOT.
    DZWONILI DO CORKI ,ALE NIE BYLO TLUMACZENIA I NIEDOWIERZALA.WYZWISKA PADALY ROZNE MNIE TEZ ZAPOMNIALA WYZWAC.NAWET SYN SIE ODEZWAL I POWIEDZIAL EJ SIOSTRZYCZKO!!!!!!!!TROCHE SZACUNKU DLA MATKI,NA SZACUNEK ONA MUSI SOBIE ZASLUZYC.ZABOLALO BARDZO, I ZARAZ PO TYM ZNOWU ZADZWONILA DO MNIE.PRZEZ POL GODZINY NAPEWNO,SLUCHALAM OBELG.NIEINTERESUJE MNIE TO JAK CIE DO JUTRA NIEBEDZIE TO MOZESZ POZEGNAC SIE Z PRACA .JESTEM ZMECZONA I POTRZEBUJE POMOCY A TY MNIE TUTAJ OKLAMUJESZ ZE CI SAMOLOT UCIEKL ITD.MOJ MLODSZY SYN Z SYNOWA POJECHAL I WROCILI POZNO Z INFORMACJA,ZE MAJA DLA MNIE DOBRA PRACE OD ZARAZ .NIEMOGE SYNU TAM MAM MIESZKANIE I PIESKA NIEMOGE TEZ OPUSCIC.MAMO PO TYM CO CI POWIEDZIALA I NAM TEZ .SCIAGNIEMY PIESKA TUTAJ PRZECIEZ NIE JEST SAMA.MIALAM MIESZANE UCZUCIA,CHCIALAM ZOSTAC PO TYM CO USLYSZALAM,ALE BEZ POZEGNANIA Z MOIMI WNUKAMI?ZALUJE B I TAK NIEPOZWOLONO NIMI SIE Z NIMI POZEGNAC A BYLAM JESZCZE TAM 2-TYGODNIE DO WYJAZDU, A TA DOBRA PRACE STRACILAM I POSZLAM DO INNEJ.CHOCIAZ TA JEST TEZ OK.
    WROCILAM INNYM SAMOLOTEM Z PRZESIADKA NA DRUGI DZIEN. I TO O CZYM WYZEJ NAPISALAM OBERWALO MI SIE ZA NIEOTRZMANE PREZENTY.
    JUZ NIEBYLO TAK JAK DAWNIEJ .OCZYWISCIE MOJA CORKA COS ZACZELA WYCZUWAC,ZE JA MAM ZAL I MOGE WYJECHAC,ALE W TAMTEJ CHWILI O TYM NIEMYSLAM I MIALAM NADZIEJE ,ZE WSZYSTKO SIE ULOZY A JA POJADE DO MOICH DZIECI NA SWIETA.
    JEDNAK KIEDY PRZYJECHALA NA WAKACJE DO MOJEJ CORKI, MOJEGO MEZA BRATANICA I PO INCYDENCIE JAK MNIE PRZY WYZWALA POPROSTU O NIC.CHYBA CHODZILO O PRACE,ZE CHCIALABYM TEZ MIEC TROCHE CZASU DLA SIEBIE,NIEPAMIETAM JUZ DOKLADNIE ,ZA DUZO TEGO BYLO.W KAZDYM RAZIE POWIEDZIALAM JEJ ,ZE WIEM CO POWIEDZIALAS PRZEZ TELEFON KIEDY TWOI BRACI OBSTALI ZAMNA.NO TO CI POWIEDZIELI!!!,ZE NIEMASZ SZACUNKU DLA MNIE ,BO NA SZACUNEK MUSZE SOBIE ZASLUZYC I TO SAMO MI POWIEDZIALA SMIEJAC MI SIE PROSTO W OCZY.I PO TYM INCYDENCIE ZACZELAM MYSLEC O WYJEZDZE ,ALE JESZCZE NIE CALKIEM BO SA TAM MOJE WNUKI.MOJA MAMA MIALA JUZ WYKUPIONY DO MNIE BILET NA 31 LIPCA A JA ZOSTALAM BEZ PRACY I PRAKTYCZNIE BYLO CIEZKO.MAMA PRZYJECHALA ,ALE DO MOJEJ CORKI NIEWIDZIALAM SIE Z NIA I TO JEST BARDZO SMUTNE.ZAPYTALAM MAME CZY JEST OK.TAK POWIWEDZIALA A CZY SA ZLI ,ZE WYJECHALAM,NIE POWIEDZIALA TYLKO SZKODA ,ZE TAK SIE STALO,ALE TO BYL MAMY WYBOR.MOJA CORCIA ANIOLKIEM BEZ WINY,ALE TAK DOBRZE ,ZE CHOCIAZ STAREJ BABCI OSZCZEDZILA ZLYCH WIADOMOSCI.
    KIEDYS MOJA SEDECZNA PRZYJACIOLKA PROSILA MNIE ZEBYSMY SIE W KONCU SPOTKALY.CIAGLE NIE BYLO CZASU .W KONCU POWIEDZIALAM CORCE ,ZE MUSZE JECHAC W NIEDZIELE DO DZULI I NIEPLANUJCIE NIC.NIEUWIRZYCIE ,ZE MOJA CORKA ZAPLANOWALA SOBIE ,ZE GDZIES MIALA ISC I TO O GODZ 16-17.DOSYC ,ZE PROSILAM OTO WYCHODNE OD DLUZSZEGO CZASU BO MIESZKALYSMY DOSC BLISKO I NIEMIALAM CZASU OD 2 LAT ZEBY SIE Z NIA SPOTKAC,TO WTEDY KIEDY BYLO JUZ ZAPLANOWANE NA 100%MOJA CORCIA ZNOWU MIALA PLANY I ZAPYTALA CZY MOZE PO MNIE PRZYJECHAC O TEJ GODZINIE.ODPOWIEDZIALAM ZADZWON I ZADZWONILA ,ALE JA SIE TAK FAJNIE BAWILAM I WYLUZOWALAM PO TAKIM WIEZIENIU ,ZE ODMOWILAM I NIEPRZECZE ,ZE BOLALO MNIE TO.MOJA KOLEZANKA ZAPYTALA O CO CHODZI NIC TAKIEGO ,MOJA CORCIA MA PLANY NA DZISIAJ.A TY CO NIEMASZ NIGDY PLANOW ,TOBIE SIE NIE NALEZY?SIEDZ I BAW SIE DOBRZE.NIE BYLISMY W TOWARZYSTWIE PROCZ JESZCZE JEDNEJ KOLEZANKI .POTEM POSZLYSMY SOBIE NA PIWKO I LODY DO BARU Z BASENEM.BYLO FANIE,ALE CO PIEKNE SZYBKO SIE KONCZY.
    TESKNIE ZA MOIMI WNUKAMI.NIEMA DNIA ZEBYM NIEPLAKALA.SNIA MI SIE PO NOCACH I PROSZE BOGA ZEBY USWIADOMIL MOJEJ CORCE ,ZE POPELNILA WIELKI BLAD.DZIECI NIE BEDA ZAWSZE MALE I KTOREGOS DNIA JAK DO ZYJE BEDA CHCIELI MNIE ZOBACZYC ZAPYTAC, DLACZEGO BABCIU TAK NAGLE ZNIKNELAS Z NASZEGO ZYCIA?CO IM ODPOWIEM?NIEMAM POJECIA ,OKLAMAC ICH DLA ICH DOBRA ZEBY SZCZESLIWIE ZYLI ZE SWOJA MATKA A MOJA CORKA I NIE ROBILY JEJ WYRZUTOW SUMIENIA.
    A JESLI NIEDOZYJE JA I DOWIEDZA SIE OD INNYCH?CO WTEDY BEDZIE!!!
    WIECIE CO ,MAM NADZIEJE ,ZE NASZ BOG WYSLUCHUJE MOICH MODLITW I POKIERUJE TAK ,ZE BEDE MIALA KONTAKT Z MOIMI WNUKAMI KTORYCH UWIELBIAM TAK SAMO JAK KAZDE Z NICH.
    A MOJA CORKA O KTORA ZAWSZE BOLALO MNIE SERCE BO DLA NIEJ TAM BYLAM ,ZROZUMIE I CZYM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ BO ZYCIE JEST KRUCHE ,DZISIAJ JESTESMY A JUTRO MOZE NAS NIEBYC.
    UWIERZCIE MI ,ZE NIE CZUJE SIE WINNA,ALE OPINIA NALEZY DO WAS I O TO WAS PROSZE TZN O KOMENTARZE NA TEMAT OPINI O TYM CO OPISALAM.
    Z GORY SERDECZNIE DZIEKUJE.
    Z POWAZANIEM
    matka i babcia

  5. tru pisze:

    OPISALAM TO WSZYSTKO W SROCIE BO TYLE CO SIE WYDARZYLO TO NIE ZYCZE ZADNEJ MATCE LUB OJCU.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *