Strona Główna » Pieniądze » Oszczędzanie » Jak zacząć oszczędzać na jedzeniu? 5 praktycznych rad

Chyba nie ma osoby, która nie lubiłaby zakupów. Co tydzień wywozimy z marketów hurtowe ilości jedzenia po czym okazuje się, że tak naprawdę połowa z tego co kupiliśmy jest nam zupełnie zbędna i ląduje w śmietniku. Jak zacząć oszczędzać na jedzeniu? Jak kupować z głową by jak najmniej wyrzucać?

1

Zakupy, to nie maraton

Z nikim nie ścigamy się wybierając produkty z półek. Nikt nie depcze nam po piętach, by zwinąć cały makaron w promocji albo puszkę pomidorów bez skórki.

Mamy czas- DUŻO CZASU. Dokładnie tyle, ile nam potrzeba na zapoznanie się ze sklepową ofertą. Jednak takie przygotowania do zakupów, powinniśmy rozpocząć już w domu.

Weź do ręki gazetkę promocyjną sklepu, który najczęściej odwiedzasz. Zerknij na promocje, i zaznacz wszystkie produkty, których potrzebujesz. A później przygotuj listę, na której umieścisz to, czego nie znalazłeś w gazetce. Już? Zlicz teraz wszystko dokładnie – KONIECZNIE. I do portfela zapakuj tylko tyle pieniędzy, ile możesz wydać na dzisiejsze zakupy. W ten sposób na pewno nie pokusisz się o kolejną kiepską niby promocję.

A kiedy już odwiedzisz market i zorientujesz się, że naprawdę nikt nie depcze Tobie po piętach, weź do ręki swoją listę i przebieraj w produktach. Nie wszystko przecież musiało być oznaczone w gazetce. Porównuj ceny produktów, skanuj je sprawdzając ich koszt jeśli cena nie jest wyraźnie oznaczona.

Trzymając się tych wszystkich rad możesz mieć pewność, że przy kasie nie spotka Cię żadna niespodzianka i nie skusisz się też na nic, spoza przyrządzonej wcześniej listy.

Kupuj wtedy, kiedy taniej

W każdym większym i mniejszym mieście znajdziesz tak zwane ryneczki, gdzie gospodarze sprzedają owoce i warzywa, które udało im się wyhodować. Tłok jest tam największy z rana. Kiedy to wszyscy niemalże tłuką się o najładniejszego pomidora i najmniej pogniecione malinki. Ale czy naprawdę uważasz, że ŚWIEŻA, nieco obita śliwka jest mniej smaczna od tej nienaruszonej ? NIE!

Dlatego na ryneczki najlepiej chodzić popołudniu, kiedy gospodarze powoli zwijają swój interes i mają ostatnie kilogramy ziemniaków czy truskawek. Dlaczego? A dlatego, że można te „resztki” kupić nawet o 80 procent taniej! Rolnikowi zależy na tym, żeby nie wracać z towarem do domu, dlatego chętnie sprzeda to co mu zostało, po kosztach.

 

Kupuj w wielopakach

Najczęściej w hurcie jest najtaniej. Dlatego warto kupować całe zgrzewki długoterminowych soków, i robić zapas produktów, które można mrozić. PAMIĘTAJ JEDNAK, ŻEBY NIE KUPOWAĆ HURTOWO PRODUKTÓW, KTÓRE SZYBKO SIĘ PSUJĄ!

 

Nadmiar owoców

Czasami wydaje się nam, że mamy wielką ochotę na całe mnóstwo jabłek, kilogram śliwek, i kilka gruszek. Po czym biorąc do ust kilka kęsów stwierdzamy, że sałatka owocowa już nam się przejadła. NIE WYRZUCAJ JEDZENIA. Wystarczy, że odpowiednio przygotujesz wszystkie owoce i ugotujesz z nich kompot. Wstaw go później do lodówki, jutro na pewno chętnie się go napijesz.

Co z resztkami?

Nawet robiąc bardzo przemyślane zakupy, czasami zdarza się tak, że  w lodówce znajdują się rzeczy, których nie masz jak wykorzystać. Jak zacząć oszczędzać na jedzeniu, skoro wiecznie trzeba coś wyrzucać? NIE TRZEBA! Wystarczy tylko trochę pomyśleć. Lubisz leczo? Na pewno lubisz. Tym bardziej, że składniki tej potrawy możesz modyfikować jak tylko zechcesz. Wyjmij wszystko to, co masz w lodówce, i co jeszcze przed chwilą zamierzałeś wyrzucić. Widzisz już tą pachnącą potrawę? NIE? Niech zadziała Twoja wyobraźnia! A teraz ładuj wszystko do garnka, dopraw do smaku, i zajadaj się w porze obiadowej.

Możesz też zrobić pizzę – taką kolacją nie pogardzą nawet dzieci.

 

Korzystając z naszych rad wreszcie zaczniesz oszczędzać na jedzeniu. Jeżeli nie masz pomysłów na wykorzystanie tego, co wydaje się zbędne, szukaj inspiracji na blogach kulinarnych. Wujek Google chętnie poprowadzi Cię za rękę.

A może masz też jakieś swoje, sprawdzone sposoby na to jak zacząć oszczędzać na jedzeniu? Koniecznie się nimi z nami podziel!

 

 

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze (10)

  1. goliat pisze:

    Ja mam jedna zlota zasade. Nigdy nie chodze na zakupy z pustym zoladkiem!

  2. Wiola pisze:

    Dokładnie, zgadzam się ze wszystkimi radami – trzeba trochę pokombinować i nie kupować zbędnych rzeczy a pieniążków może w kieszeni zostać naprawdę sporo

  3. Wiola pisze:

    Aa zapomniałabym – dobrze jest założyć sobie zeszyt w którym będziemy wklejać wszystkie paragony i podliczać ile zostało wydane w danym dniu/tygodniu/miesiącu. Wtedy widać jak na dłoni co jest niepotrzebne 😉

  4. MADZIK3A54 pisze:

    Bardzo przydatne rady ja często chodzę na zakupy z listą czasem pomaga:):)

  5. niewiem czemu ale oszczedzanie mi nie wychodzi w jeden dzien mi sie uda a w drugim i tak wydam duzo wiecej.kobitki pomozcie.rady super napewno sprobuje

  6. Piotr pisze:

    Dodałbym do tego robienie listy zakupów. Wychodzę ze sklepu tylko z tym co mi potrzebne.

  7. Addom M. Kozioł pisze:

    Moje sposoby – przecenione owoce są zazwyczaj bardziej dojrzałe czyli lepsze…. nie gardzę nimi jeśli mają być zużyte w dniu zakupu. wolę przecenionego banana z czarnymi kropkami niż zielonego, który musi dojrzewać w domu zanim się nadda do zjedzenia. Pieczarki – wolę 2 klasę. Mają mniej wody a więc kupuję więcej suchej masy nie płacąc za wodę, za jeszcze mniejszą kwotę, a przecież suszone grzyby są droższe niż świeże… Z owoców, które się nam przejadły i zostały, można zrobić ocet winny do celów spożywczych lub kosmetycznych, jesli w zamrażarce brakuje miejsca. Suche pieczywo na bułkę tartą, lub mrozimy a potem podgrzewamy w piekarniku/mikrofali i mamy z powortem chrupiacy świeży. Żółty ser, któremu grozi że przeleży do wyrzucenia, możemy zetrzeć i zasuszyć, pod wpływem temperatury potem odzyska swą świeżość i formę. Obecnie duzo oszczędzam na chemii gospodarczej. Zauważyłam, że niemal wszystko można wyczyścić octem, sodą, solą i olejem, zamiast kupować hektolitry szkodliwych śmierdzideł, które się podem wdycha, używam naturalnych i tanich, bo sól czy ocet to kwestia złotówki, a starcza na długo. Co jakiś czas dla sportu robię sobie dni bez chodzenia do sklepu. Celem jest zużycie zapasów. Okazywało się czasem, że przez tydzień nie musiałam iść na zakupy, choć wczesniej chodziłam codziennie wydając duzo kasy, bo jednak było co jeść… Czasem wychodziły dania, które wcześniej – idąc na łatwiznę do sklepu, do glowy by mi nie przyszły, no ale to ekstremelne zachowania więc tutaj akurat nie polecam dokładnego wzorowania się na mnie. Był to czas na zużywanie kasz, zalegajacych warzyw, mrożonych mięs, albo jakiś torebek kupionych na szybko na zasadzie, że kiedyś sie przyda albo dlatego, ze była promocja… Robiło się wówczas miejsce na nowe, świeższe produkty, albo całkiem inne, bardziej przemyślane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *