Strona Główna » Trudne sprawy » Prawdziwe historie » Nie kocham męża – wyznanie Karoliny

Nie kocham męża – wyznanie Karoliny

Nie kocham męża. Uczucie się wypaliło już dawno temu. Patrząc na udane małżeństwa moich koleżanek stwierdzam, że to chyba nigdy nie była miłość. Ciągnę tę farsę bo tak mi wygodnie. Nie chcę być trzydziestoletnią rozwódką, z piętnem nieudanego małżeństwa wypisaną na czole. A do tego te pieniądze…

Karolinę poznaję na jednym z popularniejszych kobiecych for. Ukradkiem wspomina o tym, że nie kocha już męża, że jest z nim z wygody. Ciekawi mnie ta wygoda. W wiadomościach prywatnych, Karolina zaskakuje szczerością, opowiada nam więcej aniżeli śmielibyśmy prosić. Odnoszę wrażenie, że słowa wylewają się z niej potokiem. Pomimo tego, że twierdzi, że jest do całej tej sytuacji zdystansowana, mam pewne wątpliwości… odnoszę wrażenie, że Karolina potrzebuje tej rozmowy, jakby ta anonimowa spowiedź była dla niej czymś w rodzaju katharsis. Jakby sama dla siebie potrzebowała usprawiedliwienia. Ale czy coś takiego można jakoś usprawiedliwić?

 

Małżeństwem jesteśmy od zaledwie 3 lat. Wcześniej byliśmy ze sobą drugie tyle. Wydawało mi się, że jesteśmy idealnie dobrani. Oboje ambitni, z dobrą posadą i zarobkami powyżej średniej. Ślub był tylko kwestią czasu, w końcu tak się kochaliśmy! Jak teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że to nie była miłość, a presja otoczenia: wszystkie koleżanki były już po ślubie, miały już dzieci. Nigdy nie lubiłam zbytnio odstawać od reszty.

Pierwsze kilka miesięcy po ślubie było całkiem w porządku. Do czasu, gdy Krzysiek stracił pracę. Całymi dniami siedział w domu, a mnie zaczęła irytować sama jego obecność. Obowiązek spłacania kredytu spoczął na mnie, tak jak cała reszta kosztów. On sam stał się nie do zniesienia. Mięczakowaty, stracił całe męstwo. Miałam wrażenie, że na mnie „wisi”. Oczekuje ciągłej adoracji. Miałam wrażenie, że on potrzebuje mnie bardziej aniżeli ja jego.

Liczyłam na to, że kryzys ustąpi gdy znajdzie pracę. Niestety, nic się nie zmieniło. Irytuje mnie jego chrapanie, to, że nie myje po sobie naczyń, że wchodzi do mieszkania w obłoconych butach, mlaszcze przy jedzeniu. Nie mam żadnej przyjemności z przebywania z nim. Wyjątkiem są spotkania ze znajomymi i rodziną, wtedy przybieram maskę kochającej żony. Weszło mi to w nawyk, nie umiem już inaczej. Nie chcę przyznać się do porażki.

Jedyną osobą z którą dotychczas o tym rozmawiałam była moja siostra. Stwierdziła, że na pewno inny facet zawrócił mi w głowie, mam więc się z nim „wyżyć”, a potem potulnie wrócić do męża. Bo mąż to mąż. Bzdura!!! Nie ma żadnego innego faceta. Mój mąż po prostu mnie nie pociąga. Mój mąż mnie nudzi i irytuje. Nie kocham go, ale jest mi z nim wygodnie. Łącząc nasze dochody, prowadzimy życie na bardzo dobrym poziomie. Stać nas na dalekie podróże. Mamy wspólnych znajomych, którym nie mogłabym spojrzeć w twarz po rozwodzie. Piękny dom, którym musielibyśmy się dzielić. Czasem odnoszę wrażenie, że prowadzimy po prostu wspólne gospodarstwo domowe, ale jest to czysto rachunkowa kwestia, a nie miłość.

Czy mój mąż próbował o tym ze mną rozmawiać? Tak i nie. Na początku próbował przebić się przez tę ścianę, która pomiędzy nami stanęła, ale szybko odpuścił. Sypiamy wyłącznie obok siebie, a nie ze sobą. Prowadzimy grzecznościowe rozmowy przy śniadaniu, jednocześnie prowadząc zupełnie osobne życie. A gdy przychodzą znajomi, zakładamy maski idealnego małżeństwa. On włączył się w moją grę i tylko czasem wydaje mi się, że patrzy na mnie z żalem.

Nie kocham już męża, ale nie chcę się z nim rozwodzić. Wiem, że to co teraz napisze spotka się z potępieniem, ale chce zajść w ciążę. Z mężem oczywiście. Wiem, że dziecko będę kochać, że zapewnimy mu wszystko czego będzie potrzebować. Męża kochać nie muszę. Mam prawo prowadzić taki tryb życia jaki jest dla mnie wygodny.

Autor: mamnatosposob
Tagi

Komentarze 7 komentarzy

  1. Wera pisze:

    Autorko wyznania jestes obrzydliwa. Mam nadzieje ze Twój maz znajdzie kobiete ktora go pokocha! A dziecku nie dasz wszystkiego, bo kasa to nie wszystko. Nie bedzie mial kochajacych sie, zgranych rodzicow. Myslisz ze tego nie zauwazy? Jestes straszna egoistka!

  2. Karolina pisze:

    Świetny artykuł, miło się czytało.

  3. Realista pisze:

    Jeśli męża nie kochasz to nie zachodz z nim w ciąże, bo to tylko karmienie swojego egoizmu. Warunkiem szczęścia dziecka jest miłość obojga rodziców.

  4. *** pisze:

    ….jakież to życiowe… Mam wrażenie, że to moje, życie, jedynie kolejność zdarzeń odrobinę inna…

  5. Gjoig pisze:

    To o mnie. Doskonale rozumiem.

  6. tru pisze:

    ZGADZA SIE ,TO RODZICE POWINNI DAWAC PRZYKLAD SWOIM DZIECIOM.
    BEZ MILOSCI TEGO DOBREGO PRZYKLADU NIE ZOBZCZA.
    LEPIEJ SIE ROZSTAC I ZALOZYC NOWA RODZINE Z KIMS KOGO POKOCHASZ I NIE TYLKO DLA WYGODY I PIENIEDZY.
    POWINNAS TO PRZEMYSLEC.
    ZYCZE CI ,ZEBYS TO POMYSLNIE ZAKONCZYLA I BEZ CIERPIEN DLA WAS OBOJGA.
    POWODZONKA.

  7. Karola pisze:

    Ja nie kochałam faceta od początku bycia z nim. On chciał ze mną być. Miał gdzieś moje nie. Jestem z nim 11 lat. Gdyby matka dowiedziała się że on mnie chciał a ja nie. Nie rozumiem gdzie są ludzie ktorzy potrafią dostrzec ze jedno w małżeństwie nie kocha drugiej. Gdybym ja chciała faceta ktory nie kocha pozwolilabym mu odejść. A co mam powiedzieć? Facet straszył mnie jak zostawię to potnie żyły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *